Z informacji przedstawionych przez koncern wynika, że planowane na 16 lutego uaktualnienie zablokuje ok. 70 różnych metod omijania aktywacji. Po zainstalowaniu
Windows Activation Technologies Update (tak ma nazywać się najnowsza poprawka) będzie też cyklicznie sprawdzać, czy nie pojawiły się jakieś nowe sposoby na nielegalne aktywowanie systemu. Co więcej -
program sprawdzi legalność zainstalowanej kopii
Windows 7 i w razie potrzeby poinformuje użytkownika o tym, że korzysta on z pirackiej wersji.
Jak już wspomnieliśmy, zainstalowanie WATU nie będzie obowiązkowe - program trafi co prawda do systemu automatycznej aktualizacji, ale nawet w tym trybie będzie oznaczony jako "aktualizacja opcjonalna". A to znaczy, że każdy będzie mógł zdecydować sam, czy chce go zainstalować.
Antypirackie wpadki Microsoftu Takie rozwiązanie pokazuje, że Microsoft wyciągnął odpowiednie wnioski z wydarzeń sprzed czterech lat - wtedy koncern rozpoczął instalowanie w komputerach użytkowników Windows XP programu o nazwie Windows Genuine Advantage, którego zadaniem było sprawdzanie legalności systemu operacyjnego. Problem w tym, że w pierwszej fazie aplikacja nie dość, że instalowała się bez wiedzy użytkownika, to jeszcze nie działała poprawnie i masowo generowała fałszywe alarmy - tzn. informowała użytkowników legalnych Okien, że są piratami. To ściągnęło na firmę falę krytyki (pojawiły się nawet oskarżenia o
szpiegowanie użytkowników) i ostatecznie sprawiło, że koncern zmodyfikował WGA.
Internet przez godzinę dziennie Dodajmy, że podobną akcję przeprowadzono również po premierze Visty - Microsoft udostępnił wtedy aplikację sprawdzającą poprawność aktywacji, która w przypadku wykrycia pirackiej kopii przełączała system w tzw. tryb ograniczonej funkcjonalności. Było to jednak rozwiązanie dość radykalne - choćby dlatego, że w tym trybie użytkownik mógł korzystać z Internetu zaledwie przez godzinę dziennie (później te restrykcje nieco złagodzono). I choć zadaniem owej aplikacji było utrudnianie życia piratom, to problemy miewali również legalni użytkownicy. Dlatego też teraz Microsoft postanowił działać nieco ostrożniej...
Nieświadomi piraci Oczywiście, prawdziwym piratom - tzn. użytkownikom, którzy świadomie zdecydowali, że nie zamierzają płacić Microsoftowi i zainstalowali kradzioną wersję Windows 7 - najnowsza antypiracka aplikacja koncernu niewiele zaszkodzi. Oni po prostu jej nie zainstalują. Ale koncern tłumaczy, że jest grupa użytkowników, którym Windows Activation Technologies Update bardzo się przyda - to osoby, które z pirackich wersji Windows korzystają nieświadomie, bo ktoś sprzedał im nielegalną kopię jako oryginał (np. preinstalowaną na komputerze). Dla takich użytkowników WATU może okazać się przydatny - choćby dlatego, że Microsoft oferuje im możliwość zalegalizowania systemu (poprzez wykupienie odpowiednio tańszej licencji OEM).
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl