W miniony weekend wreszcie znalazłem trochę czasu by zainstalować na domowych komputerach
Windows 7. Jednym z elementów tej operacji było zrezygnowanie z zainstalowanego na moim MSI Windzie Mac OS X - na rzecz
Windows 7 właśnie. Do tej pory była to głównie maszyna dla dzieciaków, ja korzystałem z niej sporadycznie (np. na niektórych konferencjach prasowych i czasami do sprawdzania poczty). Mac OS X świetnie nadawał się dla dzieci (jest łatwiejszy w obsłudze niż Windows), ale miał też parę wad - jako, że nie jest przeznaczony dla Winda, to nigdy nie udało mi się rozwiązać kilku problemów sprzętowych (np. trackpad nie zawsze działał tak, jak powinien, a obraz czasami ulegał dziwnym zniekształceniom, które znikały dopiero po restarcie).
Oczywiście, to nie była wina OS X - w końcu ten system przeznaczony jest do instalowania na innych komputerach i spodziewałem się pewnych problemów. Problem w tym, że dla mnie główną zaletą tego systemu jest niesłychana łatwość obsługi oraz to, jak intuicyjnie i wygodnie się z niego korzysta. Niestety, wspomniane kłopoty ze sprzętem odbierały mi większość przyjemności...
Ta sytuacja nieźle zresztą pokazuje, o ile bardziej skomplikowane jest tworzenie Windows -
Apple obsługuje raptem kilka produkowanych przez siebie modeli, a
Microsoft musi zagwarantować klientowi, że Windows zadziała na każdym komputerze i obsłuży wszelkie dostępne na rynku urządzenia peryferyjne. Dlatego trzeba przyznać, że firma z Redmond odwaliła kawał niezłej roboty - Windows 7 działa świetnie zarówno na potężnych pecetach, jak i na netbookach. I choć Microsoftowi nie udało się usunąć wszystkich uciążliwości znanych z Visty, to jednak "siódemka" stała się zdecydowanie bardziej "transparentna" i mniej absorbująca dla użytkownika - mniej tu komunikatów, pytań, alertów, restartów itp. Zwykle Windows 7 po prostu działa i nie przeszkadza, a ja mogę skoncentrować się na swojej pracy.
Zainstalowanie w netbooku z Windows 7 przeglądarki Chrome sprawiło, że stało się to świetne narzędzie do pracy. Przeglądarka jest wydajna, zużywa niewiele zasobów systemowych i błyskawicznie renderuje strony WWW (również te intensywnie wykorzystujące skrypty JavaScript - np. Gmail). Jej zaletą jest też minimalistyczny interfejs, w którym paski zadań itp. nie zabierają cennej powierzchni ekranowej (to ważne w komputerze z wyświetlaczem o przekątnej 9 czy 10").
Oczywiście Windows 7 nie jest tak szybki jak jakaś okrojona pod kątem szybkości dystrybucja Linuksa - ale ma za to przyjazny, znany interfejs, działa całkiem wydajnie i z tego co widzę bez najmniejszego problemu obsługuje wszystkie komponenty netbooka MS Wind. Jeśli więc masz Windows 7 i zrezygnujesz z
Internet Explorera 8 na rzecz Google Chrome, to otrzymasz najlepszy zestaw netbookowy, jaki znam.
Google oficjalnie prezentuje Chrome OS - premiera za rok? Co da ci Google Chrome OS? Pięć wskazówek Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl