Technologie.gazeta.pl

Mozilla: od teraz Firefox będzie rozwijany inaczej

Daniel Cieślak
18.01.2010 09:57
A A A Drukuj
Logo Firefox - zmiany Fot. Mozillalinks
Fundacja Mozilla ogłosiła właśnie - ustami Mike'a Beltznera, szefa projektu Firefox - że zmienia zasady rozwijania przeglądarki Firefox (na razie tymczasowo). Do tej pory co kilka miesięcy udostępniana była kolejna "duża", wyposażona w nowe funkcje, wersja (a w tzw. międzyczasie z programu usuwano błędy i luki). Teraz będzie inaczej - zapowiadanej od dawna wersji 3.7 nie będzie, a nowe funkcje mają się pojawiać stopniowo, wraz z kolejnymi uaktualnieniami (czyli co kilka tygodni).
Mike Beltzner oświadczył w rozmowie z dziennikarzem serwisu PCWorld.com, że fundacja rezygnuje z zaplanowanej na połowę bieżącego roku premiery Firefoksa 3.7. Wydanie takie w ogóle się nie pojawi - nie znaczy to jednak, że do przeglądarki nie zostaną wprowadzone zmiany i nowe funkcje zapowiedziane dla wydania 3.7. Mozilla wprowadzi je jednak inaczej - nowości będą dodawane stopniowo, wraz z kolejnymi uaktualnieniami bezpieczeństwa, które organizacja zwykle publikuje co 4-6 tygodni. Nie wiadomo na razie, czy to oznacza, że twórcy Firefoksa zrezygnują również z zapowiadanej już od dawna wersji 4.0 - na razie Beltzner poinformował jedynie, że na początku 2011 zostanie udostępnione "jakieś znaczące uaktualnienie" przeglądarki. Ale czy będzie ono nosiło numer 4.0 i czy pojawią się w nim nowości obiecywane w "czwórce"? Tego na razie nie wiadomo.

Nowości będą szybciej

Przedstawiciel Mozilli tłumaczy, że decyzję o zmianie sposobu rozwijania przeglądarki podjęto podczas prac nad szykowanym właśnie do premiery (niedawno pojawiła się wersja RC1) Firefoksem 3.6. Okazało się bowiem, że dotychczasowa metoda wprowadzania istotnych zmian do Firefoksa - tzn. pakietowanie ich i udostępnianie w postaci kolejnej "dużej" wersji - powoduje więcej kłopotów niż korzyści.

Chodzi np. o to, że Mozilla już dawno miała gotową większość nowych funkcji, które pojawią się w Firefoksie 3.6 - ale ponieważ prace nad kilkoma innymi się przedłużały, to użytkownicy i tak wciąż nie mogą korzystać z narzędzi, które już są gotowe. A to zupełnie bez sensu. Dlatego od teraz będzie inaczej - gdy tylko jakieś nowe funkcje czy rozwiązania zostaną ukończone i przetestowane, to natychmiast będą "wypychane" do użytkowników (odpowiednie uaktualnienie zostanie dołączone do kolejnych łat bezpieczeństwa, które Mozilla i tak cyklicznie publikuje).

Na pierwszy ogień Elektroliza

Wiadomo już, że pierwszą nowością wprowadzoną w takim trybie do przeglądarki będzie projekt Electrolysis, którego ideą jest oddzielnie procesów rozszerzeń i dodatków od procesu przeglądarki (takie rozwiązanie ma poprawić stabilność, wydajność oraz bezpieczeństwo). Co więcej - nawet ten projekt nie od razu zostanie wprowadzony w 100%. Mozilla w pierwszej kolejności chce doprowadzić do wydzielenia pewnych wyselekcjonowanych - prawdopodobnie szczególnie problematycznych - wtyczek (na pierwszy ogień pójdzie pewnie Adobe Flash).

Beltzner zapewnił przy okazji, że takie rozwiązanie procesu wyposażania przeglądarki w nowe funkcje i narzędzia będzie wygodniejsze nie tylko dla Mozilli, ale i dla użytkowników. Choćby dlatego, że nowości będą trafiać do nich częściej - bez czekania na zakończenie prac nad kilkoma różnymi nowościami i przedłużających się testów "dużych" wydań.

Mozilla dostrzegła konkurenta?

Wygląda na to, że Mozilla wreszcie zareagowała na pojawienie się na rynku nowego, agresywnego gracza - przeglądarki Chrome Google'a. Jego autorzy poczynają sobie ostatnio coraz śmielej i choć oficjalnie deklarują, że ich głównym celem jest odbieranie użytkowników Internet Explorerowi, to ich działania pokazują, że "userzy" Firefoksa też są dla Chrome łakomym kąskiem. Bo jak inaczej zinterpretować plany (w znacznej mierze już urzeczywistnione) wprowadzenia do Chrome systemu wtyczek i rozszerzeń w 100% wzorowanego na tym, który znamy właśnie z Firefoksa?

W obliczu nowego zagrożenia ludzie z Mozilli uznali - nie bez racji - że ciągłe opóźnianie premier kolejnych wersji Firefoksa jest nie do przyjęcia i że zniecierpliwieni użytkownicy w końcu zdecydują się na przesiadkę na produkt konkurencji. Naszym zdaniem ich pomysł na reformę jest całkiem ciekawy - bo faktycznie dzięki nowej metodzie rozwijania programu nowe funkcje pojawiać się będą częściej. I raczej nie należy się obawiać, że będą niedopracowane - bo przecież w nowym systemie wciąż obowiązywać będzie zasada "it's done when it's done"...

Więcej informacji znaleźć można w serwisie PCWorld.com.

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      31 głosów