Microsoft zgłosił gotowość do przyłączenia się do grupy zajmującej się standardami graficznymi w W3C - World Wide Web Consortium. W3C to organizacja, która za cel główny postawiła sobie standardy internetowe - ich tworzenie i popularyzowanie. Do tej pory koncern z Redmond dość opieszale implementował do swojej przeglądarki standardy powszechnie obowiązujące już w Sieci. Czyżby teraz miało się to zmienić?
Na blogu Internet Explorera znalazł się kilka dni temu wpis informujący o tym, że Microsoft pragnie przyłączyć się do jednej z grup W3C. Chodzi o grupę SVG (Scalable Vector Graphics) zajmującą się grafiką wektorową. W informatyce SVG jest językiem który służy do opisu grafiki wektorowej. Zaś tą ostatnią najłatwiej (choć nieco "łopatologicznie") można wytłumaczyć stwierdzeniem, że obrazy stworzone w taki sposób przy znacznym powiększeniu w dalszym ciągu zachowują ostrość. Jak na razie, Internet Explorer nie obsługuje SVG.
Wszystko wskazuje na to, że zgłaszając gotowość do współpracy nad elementem będącym już w powszechnym użyciu w innych przeglądarkach, Microsoft zaczyna akceptować istotność otwartych standardów. Są one często stosowane w aplikacjach webowych, co stanowi nierzadko przeszkodę dla programistów - muszą oni bowiem uwzględniać standardy zarówno powszechne, jak i te specyficzne wyłącznie dla Internet Explorera, jak zauważa serwis ArsTechnica. Jest to zresztą kolejny krok koncernu z Redmond w stronę otwartych standardów - w zeszłym roku postanowił przystąpić do prac nad rozwojem HTML5. "Zdajemy sobie sprawę z tego, że grafika wektorowa jest istotnym komponentem platform sieciowych następnej generacji", czytamy na blogu. Microsoft oznajmił także wcześniej, że chociaż częściowa obsługa HTML5 pojawi się w przeglądarce Internet Explorer 9. Przystąpienie do prac nad rozwojem SVG oznaczać będzie kolejny wielki krok.
Decyzję Microsoftu można sobie także tłumaczyć rosnącą popularnością przeglądarek Firefox oraz Chrome. Należy jeszcze zauważyć, że już teraz użytkownicy Internet Explorera nie mają dostępu do niektórych usług sieciowych (w szczególności dotyczy to użytkowników starej, ale wciąż niezmiernie popularnej, przeglądarki w wersji 6 - IE6)- na przykład Google z premedytacją nie dopuszcza ich do Google Wave, sugerując albo instalację własnej wtyczki Chrome Frame, albo skorzystanie z innej przeglądarki. Gdyby stało się to podejściem masowym, Microsoft znacznie straciłby udział w rynku przeglądarek (choć obecnie ma w sumie ponad 55 proc.).