Do tej pory do App Store trafiło już ponad 100 tys. aplikacji dla
iPhone'a - byłoby ich nieco więcej, ale firma część odrzuciła. Czasami z zupełnie irracjonalnych (na pierwszy rzut oka) powodów, nic więc dziwnego, że wielu developerów ostro krytykuje
Apple. Jeden z nich - Joe Hewitt, twórca jednego z najpopularniejszych klientów Facebooka dla iPhone'a oświadczył ostatnio, że rezygnuje z tworzenia oprogramowania dla iPhone'a - ma to być jego protest wobec obowiązujących w Apple zasad oceniania aplikacji.
"Zdecydowanie sprzeciwiam się całej idei odgórnego oceniania oprogramowania przed udostępnieniem go użytkownikom. Obawiam się, że Apple tworzy potworny precedens, który może zachęcić do wprowadzenia podobnych rozwiązań operatorów innych platform software'owych i już wkrótce podobni "dozorcy" zaczną uprzykrzać życie wszystkim developerom" -
powiedział Hewitt w rozmowie z serwisem TechCrunch.
Phil Schiller postanowił rzucić nieco światła na kwestię oceniania aplikacji przed wprowadzeniem do App Store - zrobił to wywiadzie udzielonym BusinessWeekowi. W skrócie rzecz ujmując, wiceprezes Apple wyjaśnił, że sprawdzanie i ocenianie aplikacji jest niezbędne jeśli Apple chce zagwarantować klientom produktu o obiecanej, wysokiej jakości. "Tylko ok. 10% aplikacji jest odrzucanych z powodu nieodpowiednich treści - pozostałe 90% odpada ze względów technicznych, bo zawierają np. poważne błędy. (...) A poza tym te aplikacje są dystrybuowane na całym świecie - wiele rządów pytało już nas o to, co robimy by uniemożliwić dzieciom np. dostęp do nieodpowiednich dla nich materiałów" - mówił Schiller.
"Stworzyliśmy sklep, któremu można zaufać. Ty, twoja rodzina i twoi przyjaciele możecie z niego pobierać dowolne aplikacji i zwykle dostaniecie dokładnie to, czego się spodziewaliście.
Programy pojawiają się w telefonie, rachunek jest taki, jak być powinien... wszystko po prostu działa"
Cały wywiad znaleźć można w
serwisie BusinessWeek.
Listonic - lista zakupów za darmo w telefonie Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl