Sukces iPoda był wielkim zaskoczeniem - na początku, wróżono mu spektakularną porażkę. Tymczasem, odtwarzacz Apple jest dziś najpopularniejszym urządzeniem tego typu. Wszystko jednak ma swój kres. iPod, żeby przetrwać, musi się zmieniać.
5GB pamięci na wbudowanym twardym dysku, czarno-biały wyświetlacz i kółko służące do wybierania utworów. Tak wyglądał pierwszy iPod z 2001 roku. Od razu zebrał cięgi z powodu ceny, która w momencie premiery wynosiła 400 dolarów. Okazało się jednak, że nie jest to żadną przeszkodą. Do dzisiaj, na świecie sprzedano najprawdopodobniej ok. 160 milionów iPodów. Udział Apple w amerykańskim rynku odtwarzaczy MP3 oscyluje wokół 70 %. Białe słuchawki, znak rozpoznawczy użytkowników odtwarzacza Apple, zdążyły już spowszednieć.
Kryzys dotyka iPoda?
Przez co najmniej pięć ostatnich lat, sprzedaż iPodów (porównywana co kwartał, rok do roku) nieustannie rosła. Tymczasem, jak podaje Businessweek, obecny kwartał może być pierwszym, w którym na odtwarzacz Apple znajdzie się mniej chętnych niż rok wcześniej. Przyczyny są co najmniej trzy.
Po pierwsze, iPod, jako urządzenie do odtwarzania muzyki osiągnął już dojrzałość. Najpopularniejszy nano mieści dziś (zależnie od wersji) od dwóch do czterech tysięcy utworów - czyli znacznie więcej, niż w swojej bibliotece ma przeciętny użytkownik. Jest też stosunkowo mały, lekki i odporny na wstrząsy (dzięki zastosowaniu pamięci flash). Odtwarzacz niewiele zmienił się w ciągu ostatnich trzech lat - przybywało mu tylko gigabajtów pamięci i cali wyświetlacza. Ktoś, kto korzysta z iPoda kupionego rok albo dwa lata temu, nie ma zbyt wielu powodów, by wymieniać go na nowy model.
Cytowany przez Businessweek analityk twierdzi też, że rynek jest nasycony - każdy, kto chciał mieć odtwarzacz Apple, już go ma. Poza tym, w czasie kryzysu ekonomicznego, konsumenci odkładają zakupy elektronicznych gadżetów na bliżej nieokreśloną przyszłość.
O tym, czy sprzedaż iPodów faktycznie zwolniła przekonamy się dopiero na początku przyszłego roku. Najbardziej aktualnymi danymi dysponuje oczywiście Apple, które jednak dzieli się nimi niezbyt chętnie. Sporo można jednak odczytać z różnych działań firmy.
iPod ma przestać być tylko i wyłącznie odtwarzaczem MP3. To nic nowego. Wszystkie aktualne modele urządzenia (poza, z oczywistych względów, shuffle) potrafią odtwarzać filmy. Funkcja ta pojawiła się już kilka generacji temu.
Nowy pomysł na zwiększenie sprzedaży to wejście na rynek... konsol do gier. Od jakiegoś czasu, iPod touch reklamowany jest jako "Najfajniejszy iPod" ("The funnest iPod ever"). Nie wygląda jednak na to, żeby Apple chciało bezpośrednio konkurować z Nintendo albo Sony. Możliwość zainstalowania gier ma być dodatkowym atutem multimedialnego gadżetu.
Trzeba przyznać, że najbardziej technicznie zaawansowany z iPodów nieźle sprawdza się jako konsolka do gier. Dzięki wydajnemu procesorowi (touch obecnej generacji jest szybszy od iPhone!), dużemu ekranowi i - zwłaszcza - wbudowanemu akcelerometrowi (czujnikowi przyspieszeń wykrywającemu wszelkie ruchy, jakie wykonujemy urządzeniem) może na poważnie powalczyć o serca zarówno graczy jak i twórców gier.
Na odtwarzaczu działa już specjalna wersja Spore, a niedługo pojawią się takie tytuły jak Need for Speed, SimCity i The Sims. Gry są dostępne w internetowym sklepie Apple (App Store). Wiele z nich można pobrać za darmo, a większość płatnych kosztuje mniej niż 25 zł. Najbardziej oryginalną cechą toucha jako konsolki do gier jest sterowanie za pomocą akcelerometru. Co to oznacza w praktyce? Zamiast wciskać przyciski i przechylać dżojstiki, poruszamy całym urządzeniem.
Aplikacje, głupku!
Gry to najchętniej pobierane przez użytkowników iPoda touch i iPhone aplikacje. W App Store dzieje się sporo, również poza tym działem. Liczba dostępnych programów przekroczyła właśnie 10.000. Jeśli nadal będzie przyrastać w tym samym tempie co dotąd, podwoi się za cztery miesiące. Co prawda, jak twierdzą złośliwi, większość z dostępnych programów to latarki i symulatory zapalniczek, ale można też znaleźć prawdziwe perełki.
Stanza, bezpłatny czytnik ebooków daje dostęp do biblioteki kilkudziesięciu tysięcy książek (za część z nich trzeba zapłacić). W sklepie pojawił się już pierwszy program do prowadzenia rozmów przez internet (Voice over IP) działający na iPodach touch (Truphone), który zamienia urządzenie w telefon WiFi. Apple udostępnił aplikację-pilota, za pomocą której można sterować odtwarzaniem muzyki na komputerze. Na początku przyszłego roku powstanie oficjalny klient Gadu-Gadu, a już dziś z popularnych komunikatorów można korzystać instalując darmowe Palringo i Fring.
iPod touch wykorzystuje sukces iPhone - programy przeznaczone dla tego pierwszego, w większości zadziałają też na tym drugim (chyba, że korzystają z funkcji telefonu albo aparatu fotograficznego).
Apple jako pośrednik
Sam App Store jest, z biznesowego punktu widzenia, majstersztykiem. Za "skromne" 30% ceny aplikacji, Apple zapewnia twórcy dystrybucję i promocję jego programu. Może go ściągnąć każdy, kto używa iPoda touch albo iPhone (a samych komórek firma z jabłkiem w logo sprzedała ponad 10 milionów). Chociaż wspomniana prowizja wydaje się być wysoka, warunki oferowane przez Apple są atrakcyjne, zwłaszcza z punktu widzenia małych (często jednoosobowych) firm-dostawców oprogramowania, które w ten sposób zyskują szybki i łatwy dostęp do ogólnoświatowej sieci dystrybucji.
To ciągle unikatowe rozwiązanie. Działający na podobnej zasadzie Android Market nie umożliwia sprzedawania programów, a liczba użytkowników, do których można dotrzeć za jego pośrednictwem jest nieporównywalnie mniejsza. Z drugiej strony, Apple był wielokrotnie krytykowany za stosowanie niejasnych reguł selekcji - część programów jest odrzucana bez podania sensownego wytłumaczenia.