To bardzo istotna informacja - bowiem do tej pory amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Transportu (TSA) twierdziła, że urządzenia te nie są w stanie rejestrować generowanych obrazów, a jedynie na bieżąco wyświetlają je operatorowi (tego argumentu zwolennicy stosowania skanerów użyli gdy pojawiły się sugestie, ze urządzenia te mogą naruszać przepisy o zwalczaniu pornografii dziecięcej).
Przedstawiciele Electronic Privacy Information Center dotarli jednak do dokumentacji technicznej skanerów wykorzystywanych na amerykańskich lotniskach i znaleźli tam informację, z której wynika, że maszyna uruchomiona w trybie testowym jest w stanie zarówno rejestrować zapis skanu, jak i przesyłać go dalej, do innych urządzeń.
O odkryciu EPIC poinformowała amerykańska stacja telewizyjna CNN - jej przedstawiciele poprosili o komentarz w tej sprawie TSA. Przedstawiciele agencji potwierdzili wszystkie powyższe informacje - przyznali, że skanery faktycznie mają tryb testowy, w którym zdjęcia są rejestrowany. Jednocześnie jednak zapewnili, że urządzenia zainstalowane na lotniskach nigdy nie są uruchamiane w tym trybie. Rzecznik TSA dodał też, że skanery nie są podłączone do żadnej sieci - dlatego też ryzyko wykradzenia z nich jakichś obrazów jest minimalne.
Dodajmy, że na amerykańskich lotniskach działa już obecnie ok. 40 "nagich" skanerów, zaś do końca roku TSA chce tam zainstalować kolejne 150 maszyn. Urządzenia te są również wykorzystywane w Europie - m.in. na wybranych lotniskach w Wielkiej Brytanii oraz Holandii.
Więcej informacji:
CNN.
"Nagie skanery" łamią przepisy o pornografii dziecięcej? Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl