Informacja ta jest o tyle szokująca, że Psystar obiecywał swoim inwestorom, że w roku 2011 sprzeda pomiędzy 1,45 mln a... 12 mln komputerów. Przypomnijmy: firma otworzyła swój sklep internetowy w kwietniu 2008 r. i trzy miesiące później została
pozwana przez Apple. Ktoś musiał być niesamowicie optymistycznie nastawiony, jeśli prognozowaną sprzedaż oszacował na 12 mln egzemplarzy...
768 sprzedanych komputerów to niewiele. Ale szczerze mówiąc, nie jestem zaskoczony. Gdy cała ta sprawa się zaczęła, pracowałem jako dziennikarz w magazynie Macworld - pamiętam, jakie problemy mieliśmy gdy postanowiliśmy kupić jeden komputer do testów (zamówienie zostało poprawnie zarejestrowane dopiero po którejś z kolei próbie). A poza tym sądzę, że użytkownicy, którzy są na tyle zafascynowani technologią, by pożądać peceta zmodyfikowanego tak, by dało się na nim uruchomić Mac OS X, są w stanie zrobić to samodzielnie (tak jak ja i Charlie Sorrel -
ze swoich netbooków zrobiliśmy Hackintoshe).
Co więcej, nie bardzo mogę sobie wyobrazić, by ktoś zechciał kupić coś od firmy, która zaangażowała się w konflikt z zabójczo skutecznymi prawnikami
Apple. Od początku było wiadomo, że wynik tego sporu jest raczej przesądzony i że przegrana Psystar może oznaczać pozbawienie klientów możliwości korzystania z serwisu. Firma próbowała nawet wykorzystać ten spór na swoją korzyść - tłumaczyła swoim inwestorom, że widowiskowy spór z Apple odstraszy potencjalnych konkurentów. To jakoś się nie sprawdziło - mimo postawy Apple, pojawiło się sporo firm sprzedających podobne urządzenia.
Dodajmy, że jako pierwszy napisał o tym
serwis ComputerWorld, który przy okazji prezentuje kilka slajdów z prezentacji przedstawiającej ambitne plany Psystar.
Wiceprezes Apple broni zasad akceptowania aplikacji Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl