Od czerwcowego debiutu
iPhone'a jednym z głównych zarzutów wobec nowego gadżetu
Apple było to, że spółka zamyka swój produkt przed twórcami oprogramowania.
W końcu spółka jednak się ugięła. Jobs oficjalnie ogłosił, że w lutym jego koncern udostępni innym firmom know-how, jak tworzyć programy działające w systemie operacyjnym iPhone'a. Dlaczego dopiero w lutym? Apple chce dać sobie czas, by dokładnie przeanalizować informacje, którymi podzieli się z osobami z zewnątrz - spółka obawia się, że iPhone może się stać celem twórców wirusów czy innego złośliwego oprogramowania. I nie zamierza ułatwiać im zadania. Jobs nie wyklucza, że twórca oprogramowania będzie musiał mieć specjalny cyfrowy certyfikat, który pozwoli właścicielowi iPhone'a zorientować się, czy program pochodzi z zaufanego źródła.
We Francji umowę na sprzedaż iPhone'a podpisało
Orange, ale będzie można legalnie korzystać też z telefonu w innej sieci. Umów na wyłączność, jakie Apple podpisał m.in. z AT&T w USA czy z O2 w Wlk. Brytanii, zakazuje bowiem francuskie prawo. Za "wolnego" iPhone'a trzeba będzie jednak więcej zapłacić. Ile, tego operator nie ujawnił.