Ten tekst jest autotematyczny. Portal Gazeta.pl, tak jak i inne media, nie może nie pisać o "telefonie wynalezionym na nowo". Jesteśmy zmuszeni brać udział w grze, w której karty rozdaje firma Apple.
100 godzin w kolejceZainteresowanie nowym cackiem podsycają fani marek Apple i maniacy z całego świata, blogerzy i tłumy Amerykanów stojących w kolejkach.
Pierwszy pod sklepem przy nowojorskiej Piątej Alei zafundował sobie aż 100 godzin na chodniku, bo pojawił się tam już w poniedziałek nad ranem. W piątek wieczorem będzie mógł wreszcie kupić
wymarzonego iPhone'a. No, chyba, że sprzeda swoje miejsce w ogonku, bo spora grupa w całych Stanach traktuje kolejkę po iPhone'a jako źródło niezłego zarobku.
To szaleństwo jest efektem mistrzowskiej kampanii marketingowej. Jeszcze długo przed ogłoszeniem światu powstanie krzyżówki iPoda i komórki, krążyły na ten temat przeróżne plotki. Eksperci spekulowali na przykład, że coraz bardziej inteligentne i multimedialne komórki stają się
naturalną konkurencją dla iPoda - konia pociągowego firmy Apple. W styczniu charyzmatyczny szef firmy Apple Steve Jobs
zaprezentował nowe urządzenie, a od tamtego czasu firma stopniowo dawkowała kolejne informacje: o terminach wprowadzania go na rynek, o cenach abonamentów. Sama kampania reklamowa kosztuje około 100 milionów dolarów. Microsoft wydał dwa razy więcej na premierę Windows 95. Ale wygląda na to, że iPhone przebije sukces Windowsów i takich marek-ikon jak Ford Mustang - oceniają eksperci
w serwisie Bloomberg.com.
Jeszcze nigdy klienci nie wyczekiwali z takim napięciem na żaden gadżet, chociaż kolejki maniaków to żadna nowość. Ale telefon?
iWait: Potęga marki na iGrupa sprzedająca miejsca w kolejce przyjęła
nazwę iWait i też dorobiła się bogatego serwisu w internecie - to kolejny dowód na potęgę marki
iPod zbudowanej przez Apple. Nowy produkt wyraźnie nawiązuje do spuścizny po kultowych odtwarzaczach muzycznych. Producent zaryzykował nawet sądowy spór z firmą
Cisco, która zastrzegła nazwę iPhone już dawno temu i sprzedaje telefony noszące to miano.
- Nikt tych urządzeń nie pomyli - wyjaśniał cierpliwie Steve Jobs. A potem jakoś dogadał się z Cisco.
Wokół iPodów powstała cała kultura - firma Apple praktycznie zmonopolizowała rynek odtwarzaczy, chociaż konkurencja jest liczna i silna. Na przykład Billowi Gatesowi z Microsoftu który usiłuje pobić iPoda swoim Zune pozostaje tylko przyznawać kwaśno, że Apple w zasadzie stworzyło ten olbrzymi rynek. - Chcielibyśmy mieć w tym swój wkład -
powiedział niedawno do Jobsa.
Z drugiej strony, Apple wchodzi właśnie na jeszcze bardziej konkurencyjny rynek telefonów komórkowych. Z produktem, który jest dość kontrowersyjny. Chociaż robi to z klasą.
Gdy Ford wypuszczał w 1964 roku Mustanga, 77 milionowy wyż demograficzny w USA właśnie zdobywał prawa jazdy. Samochód szybko pojawił się w wielu filmach (z Bondem włącznie), trafił na okładki magazynów "Time" i "Newsweek" i stał się przebojem. Wśród wzorcowych kampanii promujących markę eksperci wymieniają też Windows 95, kiedy to Microsoft starannie dawkował mediom informacje na temat nowego produktu na wiele miesięcy, zanim podekscytowani klienci ruszyli do sklepów. Firma Apple ma doświadczenie w kreowaniu takich rynkowych hitów. A Jobs ma w dodatku talent.
Długo przed iPodem, w 1984 roku przebojem stał się komputer Macintosh. Jego reklama wyemitowana tylko jeden jedyny raz przeszła do historii. Tą swoistą lakoniczność w przekazie reklamowym widać także w
spotach zapowiadających iPhone'a. Pierwszy z nich - podczas ceremonii rozdania Oskarów - to bardzo prosty komunikat: 'hello'.
Ale po co dużo gadać, jeśli media i tak robią to nieustannie. Zwłaszcza w epoce internetu, gdzie coraz większą rolę odgrywają fora, blogerzy i serwisy społecznościowe powstające jak grzyby po deszczu. Internauci kręcą nawet dla iPhone'a własne reklamy i umieszczają je w sieci.
Wystarczyło, że w kolejnych reklamach ręka trzymająca iPhone była nieco większa by media i blogi zagotowały się od spekulacji, czy przypadkiem nie zmieniono rozmiarów urządzenia.
Jak ktoś nie może się doczekać, może zainstalować na swoim PDA program, który
zamieni je w iPhone'a. Złośliwi zapytają, po co w takim razie kupować iPhone'a?
Nie taki doskonałyW przeciwieństwie do Forda Mustanga, Apple wkracza na nieznany sobie rynek. On wprawdzie rośnie też, ale jest zagospodarowany przez takie potęgi jak
Nokia,
Motorola, czy LG.
Internauci nie wychwalają bezkrytycznie wszystkiego, co wyprodukuje Apple. Na forach, w blogach i w prasie można znaleźć bardzo sceptyczne oceny nowego produktu i szaleństwa ogarniającego Amerykę.
W internetowych kasynach sporym zainteresowaniem cieszą się
zakłady o to, czy komuś iPhone wybuchnie, albo czy ktoś w kolejce zostanie zadeptany. Amerykanie zakładają się też o to, jak zmieni się kurs akcji Apple oraz o to, czy pierwsza seria urządzeń nie zostanie przypadkiem wycofana. Specjaliści zupełnie serio zauważają, że tak wielofunkcyjne urządzenie daje spore szanse na to że, coś się rzeczywiście zacznie psuć.
Przede wszystkim, większość z tego, co oferuje iPhone już jest na rynku. A wiele telefonów ma funkcje, których iPhone'owi brakuje.