Tak w każdym razie twierdzi serwis BusinessWeek.com, powołując się na świetnie zorientowanych informatorów (dziennikarze uzyskali ponoć potwierdzenie od dwóch różnych osób). Na razie wiadomo tyle, że
Apple prowadzi negocjacje w tej sprawie z Microsoftem - podobno rozmowy trwają już od co najmniej dwóch tygodni. Jeśli zakończą się sukcesem, to Bing stanie się flagową wyszukiwarką w
iPhone - zamiast
Google.
Przedstawiciele obu firm oczywiście nie komentują tych doniesień - ale warto dodać, że wydają się one całkiem sensowne. Apple i Google w ostatnich miesiącach
coraz intensywniej rywalizują - dość przypomnieć zaprezentowanego niedawno smartfona Nexus One, który jest przecież bezpośrednim konkurentem iPhone'a. Ale konflikt zaczął się znacznie wcześniej - przypomnijmy choćby przeglądarkę
Chrome (konkurenta Safari) czy zapowiedź uruchomienia przez Google serwisu muzycznego (konkurent iTunes). Firmy starły się też ostro w czerwcu ubiegłego roku, kiedy to
Apple odmówił wpuszczenia do App Store aplikacji Google Voice (co prawda firma zrobiła to pod naciskiem AT&T - ale dla Google nie ma to przecież większego znaczenia). Dołóżmy do tego fakt, iż Apple kupił niedawno firmę mapową (co może oznaczać, że szykuje się do zastąpienia Google Maps w iPhone'ie własną aplikacją) oraz przedsiębiorstwo zajmujące się mobilną reklamą (uruchomienie takiej usługi w iPhone może być ciosem dla żyjącego z reklam Google'a)...
Wygląda na to, że w obliczu narastającego zagrożenia ze strony Google'a Apple jest gotów schować dumę do kieszeni i współpracować z firmą, z której do niedawna regularnie natrząsał się w swoich spotach reklamowych - czyli właśnie Microsoftem. O ile, rzecz jasna, doniesienia BusinessWeek.com okażą się prawdziwe.
Więcej informacji:
BusinessWeek.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl