Technologie.gazeta.pl

Multimedialna wyszukiwarka internetowa

Victoria Shannon
25.05.2007 00:00
A A A Drukuj
Tak jak projekt Galileo, który miał być europejską odpowiedzią na amerykański system satelitów nawigacyjnych, tak i wymarzona przeglądarka o nazwie Quaero, mająca rzucić wyzwanie amerykańskiej Google, padła ofiarą politykierstwa, dorobiła się złej prasy, zbyt wielu skrajnie różnych ocen i zbyt wielu chętnych do mianowania się jej twórcami.
Jednak abstrahując od polityki, trzeba przyznać, że badania nad najnowszymi europejskimi technologiami wyszukiwania zawartości w internecie nabierają rozpędu. Konsorcjum państwowych i prywatnych grup finansowanych przez Unię Europejską testuje obecnie wyszukiwarkę multimedialną, która nie wykorzystuje tekstu do znajdowania plików audio i wideo, tylko bazuje na matematycznym porównywaniu cyfrowych cech charakterystycznych.

Nozha Boujemaa, kierowniczka nowego projektu o nazwie Chorus, już od wielu lat po cichu zgłębia wiedzę o multimediach, ale rosnąca popularność stron służących do wymiany plików wideo, takich jak YouTube, dodaje wagi jej badaniom nad rozpoznawaniem wzorców i analizą obrazu.

Problem w tym, że nadawanie każdemu plikowi audio lub wideo etykietki - na przykład "jazz", "uśmiech", "Paryż", "szczęśliwy", czy "czerwony" - jest nie tylko niezwykle pracochłonne, ale również opiera się na subiektywnych podstawach. Wymaga, żeby to żywa istota ludzka podejmowała decyzje i wprowadzała dane dotyczące poszczególnych klipów - oczywiście za odpowiednią zapłatą.

W czasach, gdy każdego dnia w internecie pojawiają się setki, jeśli nie tysiące plików wideo, jest oczywiste, że nie da się za tym nadążyć używając do pracy tylko własnych rąk. Naukowcy próbują więc opracować skomputeryzowane sposoby wyszukiwania, porównywania i wyświetlania obrazów wykorzystujące formuły pozwalające mierzyć kształt, kolor i inne cechy.

Zapotrzebowanie na takie usługi istnieje nie tylko wśród osób prywatnych, wpisujących w wyszukiwarkę hasła w rodzaju: "Muzyka taneczna lat pięćdziesiątych", ale i wśród firm, które chcą zbadać, jak ich nazwy są wykorzystywane w internecie, co pisze się o ich najważniejszych przedstawicielach lub jak używa się lub nadużywa ich zasobów w sieci.

Projekt Chorus

Twórcy wartego 1,7 mln dolarów projektu Chorus, który ma być zrealizowany w ciągu 2,5 roku, przejęli pałeczkę w marcu, po tym jak parę miesięcy wcześniej, w zeszłym roku, w następstwie sporu dotyczącego celów i sposobów działania, z prac nad Quaero wycofali się Niemcy.

Celem nowej inicjatywy, według pani Boujemaa, jest nie tyle konkurowanie z przeglądarką Google, co próba skoordynowania różnych niezależnych projektów badawczych w całej Europie. Zarząd nad konsorcjum sprawuje francuski instytut nauk o komputerach o nazwie Inria, w którym Boujemaa piastuje stanowisko dyrektora do spraw badań naukowych, ale organizacja jest otwarta dla wszystkich grup publicznych i firm prywatnych, które chcą z nią współpracować.

Swoją aktywność w konsorcjum już zaznaczyły niemiecki Siemens, holenderski Philips, francuski Thomson i norweski Fast Search & Transfer, oraz holenderskie, niemieckie i szwedzkie grupy badawcze. Dołączyły do nich nawet dwie firmy amerykańskie - Yahoo i Motorola, ale jak mówi Boujemaa, Google, która, rzecz jasna, stara się opracować własną technologię wyszukiwania multimediów w sieci, nie wyraziła jeszcze zainteresowania projektem.

Wyniki prac grupy będą dostępne dla każdego. Jednak charakter badań ma nie być wyłącznie ściśle naukowy - Boujemaa mówi, że konsorcjum zajmie się również sprawami prawnymi, politycznymi i przepisami wykonawczymi.

Będzie to doskonały test praktyczny, ponieważ znalezienie odpowiedzi na pytania odnośnie tego, kto jest właścicielem poszczególnych miejsc w sieci, oraz czy za pomocą technologii da się kontrolować kopiowanie i rozpowszechnianie plików audio-wideo, jest kluczem do sukcesu komercyjnego w dziedzinie multimediów, zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla konsumentów.

Każda technologia wyszukiwania stanie się w przyszłości bezużyteczna, jeżeli nie będzie oferowała systemu zabezpieczeń służących do ochrony materiałów cyfrowych (Digital Rights Management). Dlatego właśnie Inria, która traktuje dopasowanie technologii do wymagań rynku priorytetowo, nadaje się doskonale do tego, by zarządzać projektem Chorus.

Jeden z uczestników projektu Chorus, Institut National de l'Audiovisuel w Paryżu, równolegle próbuje opracować prototyp wyszukiwarki multimedialnej, która byłaby w stanie przeszukać nawet 1 tys. godzin materiałów wideo. Poziom ten, zdaniem pani Boujemaa, przekracza wszystko, co jak dotąd udało się osiągnąć firmom z branży w sektorze usług dla osób prywatnych.

Ale wyszukiwania dla potrzeb prywatnego użytkownika - takie jak za pośrednictwem Google - mają charakter raczej elementarny w porównaniu z wymaganiami audiowizualnych wyszukiwań specjalistycznych - na przykład do celów medycznych lub związanych z bezpieczeństwem - dodaje Boujemaa.

Według niej rosnące zapotrzebowanie użytkowników na możliwość wyszukiwania obrazów wywiera silną presję na projekty takie jak Chorus. Zainteresowanie internautów ma jednak także dobrą stronę.

- Przy tak dużym popycie i tak wysokim zainteresowaniu użytkowników być może uda się zdobyć dodatkowe pieniądze na sfinansowanie naszego projektu - mówi z nadzieją Nozha Boujemaa.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      0 głosów

    Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!