Z wpisu w blogu Mozilli, opublikowanego przez Daniela Buchnera, wynika, że organizacja zamierza wprowadzić nowy mechanizm do przeglądarki w ciągu najbliższych czterech miesięcy (w trzech fazach - co kilka tygodni w Firefoksie pojawi się kolejny zestaw nowych funkcji). Cały proces ma zakończyć się 26 kwietnia - o ile, rzecz jasna, nie pojawią się jakieś opóźnienia (do których ostatnio
Mozilla nas przyzwyczaiła).
JetPack ma mieć jedną podstawową zaletę - ma sprawić, że tworzenie Rozszerzeń dla Firefoksa będzie zdecydowanie mniej skomplikowane niż teraz. Aktualnie niezbędna jest do tego dość zaawansowana wiedza programistyczna - z JetPackiem wystarczy zupełnie pobieżna znajomość technologii webowych (oczywiście, nie bez znaczenia będzie to, jakie rozszerzenie chcemy stworzyć). Tak w każdym razie tłumaczy to Mozilla.
Krytycy tego rozwiązania wskazują jednak, że dodatki tworzone za pomocą JetPacka będą znacznie prostsze i mniej wszechstronne niż obecne. Nowy system ma być więc bardzo podobny do tego, który w 4. wersji przeglądarki
Chrome wprowadził
Google (tam również dodatki tworzy się łatwo - ale też nie mogą być specjalnie skomplikowane).
Niestety, Buchner wciąż nie wyjaśnił, jak to właściwie będzie z JetPackiem - tzn. czy będzie on uzupełnieniem obecnego systemu Rozszerzeń, czy też z czasem zupełnie go zastąpi. W tym drugim wariancie użytkownicy straciliby możliwość korzystania z "add-onów" tworzonych do tej pory. A to wydaje się dla wielu z nich nie do przyjęcia - pisaliśmy o tym w tekście
Chcesz wkurzyć użytkownika Firefoksa? Zasugeruj, że zabierzesz mu wtyczki"...
Szczerze mówiąc, wcale się nie zdziwimy jeśli z czasem Mozilla ograniczy obsługę Rozszerzeń do tych stworzonych za pomocą JetPacka. Bo dla organizacji mają one sporo zalet - nie trzeba będzie ich aktualizować po każdym uaktualnieniu Firefoksa (dziś zwykle trzeba), łatwiej też będzie zadbać o bezpieczeństwo oraz stabilność aplikacji. A poza tym nie oszukujmy się - dla 90% użytkowników ta zmiana i tak nie będzie miała większego znaczenia. Reszta będzie się musiała dostosować... lub zmienić przeglądarkę.
Więcej informacji można znaleźć we
wpisie Daniela Buchnera.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl