Moja koleżanka redakcyjna właśnie stwierdziła, że przeglądarka Google Chrome to już właściwie jest zapowiadany system Chrome OS. Czy faktycznie koncern Google niepostrzeżenie udostępnił nam w przeglądarce system operacyjny?
Google od premiery swojej przeglądarki buduje z niej sukcesywnie i konsekwentnie system. Właśnie wyszła nowa wersja Chrome i okazuje się, że po zmianach bardzo upodobniła się już do zapowiadanego w tym roku systemu Chrome OS. Trudno nie zgodzić się z tym, co pisze Asia w swoim artykule Przeglądarka Chrome jak Chrome OS. Właściwie zgadzam się z nią w 99 proc., bo Chrome faktycznie już realizuje większość zadań, jakich oczekujemy od systemu operacyjnego. Ale...
Chrome jeszcze sam nie wystartuje
System, musi być jednak samodzielny, a na razie Google Chrome działa na innych systemach. Przeglądarka sama przecież nie wystartuje, gdy wciśniemy guzik Power w komputerze. Ale to akurat oczywisty wniosek.
Jest jednak coś istotniejszego co sprawia, że nie można tego nazwać jeszcze systemem.
Pulpit określa system, a w Chrome go brakuje
Ze wszystkim, co Asia napisała się zgadzam, ale... Czegoś w tym całym quasisystemie brakuje - pulpitu. Charakterystyczną cechę systemu dla większości ludzi stanowi właśnie pulpit. Windows, Linux, Mac OS X - wszystkie systemy operacyjne charakteryzują się tym, że mają jakiś własny pulpit, który sami możemy w pełni modyfikować. A gdzie obecnie w Google Chrome jest pulpit?
Dlaczego pulpit jest taki ważny? Przecież skróty do aplikacji możemy mieć na pasku przeglądarki, wtyczki zastąpią nam aplikacje instalowane na dysku, dokumenty możemy zapisywać w Google Docs, zdjęcia w Picasa, notatki w Notatniku Google... Prawie wszystko możemy zrobić bez pulpitu w Chrome.
Pulpit - najbardziej osobista przestrzeń w komputerze
W ścisłym kontekście technologicznym pulpit nie ma wielkiego znaczenia. Ale w kontekście psychologicznym... już tak. Pulpit jest ważny dlatego, że ludzie uznali go za podstawową część systemu i nie uznają czegoś za system, dopóki nie dostaną na nim pulpitu. Stało się tak z kilku powodów - dlatego, że towarzyszy nam właściwie od początku. Po drugie pulpit jest schowkiem, taką graciarnią, gdzie wszystko wrzucamy, zwłaszcza rzeczy które mamy pod ręką. Ale przede wszystkim pulpit jest osobistą, prywatną przestrzenią, którą zawsze możemy dopasować do naszych upodobań i preferencji. Pulpit to ta część systemu, która daje nam najwięcej wolności w systemie operacyjnym - ta przestrzeń jest nasza, osobista, jest tym skrawkiem naszej osobowości, którą zostawiamy w naszym komputerze. Najczęściej wystarczy spojrzenie na pulpit, by dowiedzieć się więcej o tym, jaka osoba z niego korzysta.
Tradycja silniejsza od innowacji?
Może dla niektórych to tylko kosmetyka, ale dla użytkowników ta kosmetyka, tradycja towarzysząca nam od początków systemów operacyjnych jest ważna.
Według mnie pulpit jest tradycyjnym wyznacznikiem systemu i dopóki koncern z Mountain View go nie udostępni, to Google Chrome OS nie stanie się w powszechnym odczuciu pełnoprawnym system operacyjnym. Na szczęście Google ma jeszcze trochę czasu do premiery i bez problemu może jeszcze wprowadzić pulpit do swojego systemu. Miejmy nadzieję, że tak się właśnie stanie.