Jak w poniedziałek poinformowała Komisja, nowe postępowanie antymonopolowe przeciw Microsoftowi zostało rozpoczęte na skutek skargi złożonej przez Operę (norweskiego producenta znanej przeglądarki internetowej) oraz przez ECIS (stowarzyszenie zrzeszające producentów programów open-source).
Opera twierdzi, że Microsoft próbuje ją wyciąć z rynku, stosując wiązaną sprzedaż systemu operacyjnego
Windows wraz z przeglądarką Explorer. Obok Mozilli Opera jest największym konkurentem Explorera.
Z kolei ECIS skarży się na to, że Microsoft nie udostępnia informacji, które pozwalają współpracować ich programom z aplikacjami typu
Office i Outlook (produkowanymi przez Microsoft). To powoduje, że programy open-source stają się mniej atrakcyjne dla potencjalnych konsumentów.
Decyzja o wszczęciu kolejnego śledztwa przeciw Microsoftowi została podjęta raptem w cztery miesiące od historycznego zwycięstwa Komisji nad firmą założoną przez Billa Gatesa. 17 września ub.r. unijny trybunał orzekł, że Microsoft na dwa sposoby nadużył swojej dominującej pozycji rynkowej. Po pierwsze, wycinał konkurencję rynkową z rynku, sprzedając system Windows wraz z odtwarzaczem multimedialnym Media Player (na co skarżyły się firmy
Apple i Real Networks). Po drugie, Microsoft ukrywał informacje o tym, jak system Windows "rozmawia" z serwerami (na których zainstalowano programy niepochodzące z Microsoftu). W efekcie te serwery miały problemy ze współpracą z tym systemem.
Uznając winę Microsoftu, sąd podtrzymał w mocy karę, jaką wcześniej na firmę nałożyła Komisja. Chodzi o pół miliarda euro grzywny oraz (co boleśniejsze) nakaz ujawnienia konkurentom niektórych swoich tajemnic technologicznych.
Obecne zarzuty są bliźniaczo podobne do tych, które w 2007 r. potwierdził sąd. Co może oznaczać poważne kłopoty dla firmy. Teraz, gdy ETS wydał już precedensowy wyrok, ewentualne wymierzenie kary może nastąpić szybciej.
Na razie Komisja Europejska wstrzymuje się z definitywną oceną sytuacji i zapewnia, że uszanuje prawo Microsoftu do obrony przed zarzutami.