1. Buzzowanie przez e-mail
Publikowanie własnych wpisów na Buzzie właśnie zostało rozszerzone o nową opcję - e-mail. Teraz można tego dokonać także wysyłając maila na adres buzz@gmail.com.
Google podaje, że korzystając z tej opcji także można ustalać, kto będzie widział nasz wpis za pomocą menu "Witryny pokrewne".
2. Nie każdy status jest publikowany
Domyślnie ustawiono, że każda zmiana statusu na czacie Gmaila trafia na Buzza. W tym wszystkie opisy typu "brb" (be right back) czy "zaraz wracam". Teraz opisy, których treścią nie chcemy się dzielić można umieścić w nawiasach, a nie zostaną one upublicznione. Całkowite wyłączenie publikowania zmian statusu z czata możliwe jest także z poziomu menu "Witryny pokrewne".
3. Żółta linia, czyli nowa treść
Wpisy oraz komentarze, które dopiero co się pojawiły albo których jeszcze nie zdążyliśmy przeczytać oznaczone teraz będą żółtą linią z lewej strony wpisu. Kolor może się różnić w zależności od wybranego motywu Gmaila.
4. Link do tego posta
Jeśli czujemy nieprzepartą potrzebę opublikowania Buzza gdzieś dalej, Google daje nam taką możliwość. Do menu "Komentarz" dodano opcję "link do tego posta". Opublikowany w ten sposób gdzieś "na zewnątrz" Buzz dostępny będzie jedynie dla osób, które tak czy inaczej miały do niego dostęp.
5. Google Buzz Team w obserwowanych
Google Buzz pozwala obserwować się na Google Buzz. Innymi słowy do osób obserwowanych można dodać osoby odpowiedzialne za rozwój samej usługi. Chętni mogą tego dokonać odwiedzając stronę
buzz.google.com/googlebuzz.
Wszystkie te nowe funkcje mogą nam nieco ułatwić korzystanie z Buzza, który od samego początku borykał się jednak nie z problemem funkcjonalności, lecz prywatności. A raczej braku jej poszanowania. Wystarczy wspomnieć, że w zaledwie tydzień od udostępnienia Buzza przeciwko Google złożono
pozew zbiorowy, zarzucający koncernowi bezprawne udostępnianie zbyt wielu informacji o użytkownikach.
Więcej informacji na
blogu Google Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl