Pierwsze tweety Gatesa poświęcone były sytuacji na Haiti - wydaje się, że współzałożyciel Microsofu zamierza pisywać raczej o działaniach swojej fundacji charytatywnej (Fundacji Billa i Melindy Gatesów), niż o
IT. Wdał się też w wymianę zdań z @aplusk (czyli aktorem Ashtonem Kutcherem, jednym z najbardziej znanych "twitterowców") - panowie pięknie się przywitali, zaś później Kutcher zaproponował Gatesowi kurs korzystania z Twittera (warunki kontraktu mają być ustalone offline). Dodajmy, że konto na pewno należy do Billa Gatesa - w Twitterze pojawiła się już informacja, że tożsamość autora została zweryfikowana. To istotne zastrzeżenie - w podobnych serwisach często tworzone są fałszywe konta najróżniejszych celebrytów (Gatesów było już kilku).
Ale Twitter to nie wszystko - wygląda na to, że Gates przeprosił się również z Facebookiem. Wczoraj ponownie zostało uruchomione jego konto (aczkolwiek ta informacja nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez adminów serwisu). To jego druga próba - pierwszy raz próbował korzystać z najpopularniejszego serwisu społecznościowego na świecie pół roku temu, ale po kilku tygodniach się poddał. "10 000 osób nagle zapragnęło zostać moimi przyjaciółmi. Nie miałem pojęcia, kto jest kim - nie wiedziałem, czy znam daną osobę, czy nie. W końcu uznałem, że
gra jest nie warta świeczki i się poddałem" -
tłumaczył wtedy Gates. Nowe konto wygląda na autentyczne - tu też pojawiły się informacje o fundacji, a także innych przedsięwzięciach społecznych państwa Gatesów (są też relacje z podróży).
Gwoli ciekawostki warto dodać, że kilka dni temu w Twitterze pojawiło się również oficjalne konto prezydenta USA Baracka Obamy (który z jakiegoś powodu pisze w nim w trzeciej osobie). Obama co prawda korzystał z Twittera już podczas kampanii wyborczej - ale teraz stworzono specjalne "prezydenckie" konto.
Bill Gates na Twitterze (
@BillGates) i w
Facebooku.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl