Technologie.gazeta.pl

Drony zabiły w Pakistanie 320 cywilów?

Noah Shachtman
23.10.2009 10:04
A A A Drukuj
Bezzałogowy samolot typu Predator, który wojska USA wykorzystują do nalotów w Afganistanie i Pakistanie fot. Noah Shachtman
Liczba niewinnych cywilów, zabitych przez amerykańskie bezzałogowe samoloty na pograniczu Pakistanu może przekraczać 320 - twierdzą przedstawiciele New America Foundation. To ok. 30 proc. wszystkich osób, które zginęły w wyniku ataków latających robotów od roku 2006.
Tak naprawdę to bardzo trudno jest uzyskać wiarygodne dane na temat skutków ataków dronów - szczególnie, że do większości z nich dochodzi w odludnych regionach, rządzonych przez lokalnych przywódców plemiennych. Pakistański rząd nie tylko nie wpuszcza tam mediów, ale także blokuje dostęp do tych terenów organizacjom takich jako np. Lekarze Bez Granic. A to oznacza, że autorzy analiz skazani są na opieranie się na doniesieniach prasy i mediów elektronicznych - które zwykle opierają się na plotkach i nieoficjalnych informacjach. Skutkuje to pojawianiem się mocno rozbieżnych szacunków dotyczących ofiar ataków "bezzałogowców".

W kwietniu tego roku serwis News of Pakistan donosił, że samoloty Predator i Reaper zabiły do tej pory jedynie 14 rebeliantów - reszta to ofiary przypadkowe. Miesiąc temu Long War Journal donosił z kolei, że cywilne ofiary to ok. 10% wszystkich zabitych. Najnowszy raport New America Foundation, przygotowany przez znanego specjalistę od terroryzmu, Petera Bergena, wydaje się dość wiarygodny - wynika z niego, że prawda leży po środku.

Dyrektor CIA, Leon Panetta, tłumaczył niedawno, że "drony są tak naprawdę jedynym skutecznym sposobem na zwalczanie przywódców Al Kaidy". Ale nowy raport nieco przeczy tej tezie - dowiadujemy się z niego, że wyżej postawieni przywódcy organizacji terrorystycznych stanowią zaledwie ułamek wszystkich ofiar latających robotów. "Z naszych analiz wynika, że od 2006 r. w 82 atakach amerykańskich dronów zginęło pomiędzy 750 a 1000 osób. W tej grupie znalazło się tylko ok. 20 przywódców Al Kaidy, talibów oraz sprzymierzonych z nimi grup - wszyscy oni zginęli po styczniu 2008 r." Reszta zabitych to szeregowi bojownicy oraz cywile.

Do tej pory najczęściej atakowanym człowiekiem był lider pakistańskich talibów, Baitullah Mehsud - za czasów prezydenta Obamy aż 15 z 41 ataków dronów miało skończyć się właśnie jego wyeliminowaniem. Udało się to dopiero 5 sierpnia - Mehsud zginął razem z jedną ze swoich żon oraz jej ojcem.

Ujawnienie powyższych informacji sprawiło, że Jane Mayer - reporterka New Yorkera, które swego czasu ujawniła przypadku torturowania jeńców - wzięła pod lupę cały program dronów. Mayer napisała m.in.

"Program Predator został wprowadzony w życie praktycznie bez rozgłosu - a musimy mieć świadomość, że jest to zupełnie nowa, radykalna i możliwa do wykorzystania praktycznie wszędzie metoda zabijania. A ponieważ program nadzoruje CIA, to nie mamy żadnych informacji na temat skuteczności tego systemu - mimo iż agencja wykorzystuje go do zabijania cywilów w niestabilnym rejonie, w kraju dysponującym bronią atomową, z którym USA nie prowadzi wojny... (...) W lipcu 2001 r. USA potępiły użycie podobnej broni przez Izrael w walkach z palestyńskimi terrorystami. Wtedy CIA nie zgadzała się na zastosowanie Predatorów do celów innych niż zwiadowcze. George Tenet, szef CIA, mówił wtedy, że użycie dronów jako broni byłoby strasznym błędem..."

Wygląda na to, że teraz - siedem lat później - zabijanie ludzi za pomocą latających robotów stało się oficjalną strategią USA.

Drony polują na narkotyki

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      14 głosów

    PYTANIE Czy bezzałogowe samoloty to przyszłość lotnictwa wojskowego?

     Tak - roboty coraz szybciej zastępują ludzi
     Nie - roboty nigdy nie zastąpią człowieka
     Trudno powiedzieć - są plusy i minusy

    Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!