Technologie.gazeta.pl

Czy uprawianie seksu z robotem to zdrada?

Charlie Sorrel
09.07.2008 15:34
A A A Drukuj
Robo-lalka jak prawdziwa kobieta fot. Wired News
Takie właśnie pytanie zadaje serwis Asylum. Jak dotąd sondaż pokazuje, że 77% respondentów nie widzi nic złego w małej robo-miłości.
Właściwie zgadzam się z taką opinią. Przecież wszystko śpiewająca, tańcząca i zawsze pociągająca zmechanizowana lalka jest po prostu lepiej wyposażoną, zaawansowaną formą wibratora, prawda?

Kobieta, z którą zawsze konsultuje się w sprawach seksualnych zgadza się z tym. "Czy uważasz, że używanie wibratora oznacza uprawianie seksu?" - zapytała mnie. "Tak uważam" - odpowiedziałem szybko. To jest seks, ale nie oznacza to automatycznie zdrady."

Ale co z partnerką pozostawioną w domu? Może nie być zadowolona w chwili, gdy jej mężczyzna wychodzi sobie do cyber-burdelu. Zwłaszcza, że te robo-lalki są tak bardzo podobne do człowieka. Poza tym podniecenie seksualne ma głównie podłoże psychiczne. A więc żebyśmy chcieli używać pełnowymiarowej, sztucznej kobiety musimy jednocześnie udawać sami przed sobą, że jesteśmy z prawdziwą wybranką.

Czy w umyśle przeciętnego człowieka istnieje różnica między tymi dwiema rzeczami? Czy jest to taki technologiczny ekwiwalent zamykania oczu podczas seksu i okłamywania samego siebie, że uprawiasz seks z kimś sławnym (tak jak ja robiłem w przeszłości, rysując twarz królowej Elżbiety na papierowej torbie)? A jeżeli dzieje się to bez wiedzy twojej drugiej połówki, to czy kłamstwo jest lepsze niż sam seks ze zmechanizowaną lalką?

Podejrzewam, że są dobre strony takiego robo-seksu. Żadnych "wirusów" (chyba, że dziewczyna "chodzi" na Windowsie), nic nie kosztuje, brak możliwości szantażu kogoś sławnego (np. bloggera Gadget Lab). Dla mnie cała sprawa ostatecznie sprowadza się do ceny. Jeżeli to jest tańsze niż kolacja czy film, to wchodzę w to.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      1 głos