Technologie.gazeta.pl

Roboty robią się miękkie i wrażliwe na dotyk

Łukasz Partyka
15.04.2007 22:00
A A A Drukuj
Cały rząd androidów podczas otwarcia wystawy Aichi World Expo w japońskim Nagakute w 2005. Na wystawie pokazano ponad 60 robotów różnych kształtów i wielkości zaprogramowanych m.in. do gry w baseball, rysowania portretów, nauki walca czy robienia komediowych gagów Fot. Katsumi Kasahara / AP
  • Robot Domo
  • Robot Domo uczy się nowych czynności naśladując człowieka
  • Dr Aaron Edsinger z Domo
  • Robot Domo
  • Robot Domo
  • Robot Wakamaru gawędzi z obsługą. Jego zadaniem jest zabawianie gości dowcipami
  • Robot Domo
Robotyka wkracza w nasze życie, ale zanim to się stanie roboty muszą skończyć z wizerunkiem topornego żelastwa obijającego się bezmyślnie o ściany. Naukowcy budują już maszyny, które mogą bezpiecznie pracować w otoczeniu ludzi.
Roboty pomagają nam w pracach domowych - automaty sprzątają baseny, małe samobieżne odkurzacze śmigają po podłogach. Coraz więcej ludzi nie lubiących sprzątania może sobie na takie udogodnienia pozwolić - odkurzacz-robot kosztuje 3 tysiące złotych.

Jednak tego rodzaju sprzętu nie można nazwać sztuczną inteligencją. Po podłodze to pojeździ i nawet nie spadnie ze schodów. Sprytniejsze są zabawki takie jak piesek AIBO (który ma sztuczną inteligencję w nazwie). Ale wciąż przygotowanie posiłku, albo posprzątanie ze stołu to zadanie dla człowieka.

Ujemny przyrost naturalny i coraz więcej roboty

Naukowcy pracują nad maszynami, które podejmą się bardziej złożonych zadań. W starzejących się społeczeństwach krajów wysoko rozwiniętych zapotrzebowanie na silnych i pracowitych pomocników będzie rosło.

Ale do opieki nad osobą starszą lub chorą nie można wysłać robota z fabryki samochodów. Najbardziej złożone maszyny przemysłowe nie są przygotowane do pracy z ludźmi - ich siła, szybkość i precyzja sprawdza się w sterylnych halach fabrycznych.

Maszyna może wykonywać niezwykle złożone, ale wciąż rutynowe działania. Nie zwraca przy tym uwagi na to, żeby nie zrobić nikomu krzywdy (od tego są szkolenia BHP) i zupełnie nie jest przygotowana na sytuacje, których nie przewidział programista.

Robot-kamerdyner czy robot-pielęgniarz ma pracować w świecie zaprojektowanym dla ludzi i reagować na złożone, nieprzewidywalne otoczenie. Żeby stworzyć taką maszynę, trzeba zrezygnować z tradycyjnego programowania, a jej konstrukcja powinna być bezpieczna dla najbardziej nieuważnego użytkownika. Musi być spostrzegawcza i pojętna.

Jednym z pierwszych takich robotów jest Wakamaru, który przypomina o braniu leków, albo wzywa pomoc w razie niepokojącej sytuacji. Ale to nie jest ostatnie słowo robotyków.

- Chcemy, żeby roboty dostosowały się do świata, a nie żeby świat musiał dostosować się do robotów - podkreśla dr Aaron Edsinger z prestiżowego Massachusetts Institute of Technology.

Dr Edsinger zbudował człekokształtnego robota Domo - prototyp domowego pomocnika dla osób upośledzonych lub w podeszłym wieku. Wcześniej współpracował nad stworzeniem słynnego robota Kismet, a pracę magisterską napisał dzięki maszynie Cog. Ten pierwszy rozmawiał z ludźmi i reagował na emocje odczytywane z twarzy, a drugi potrafił się nauczyć, jak posługiwać się nieznanymi przedmiotami.

Oba te roboty trafiły do muzeum MIT, ale ich zdolności łączy w sobie Domo. Projekt najpierw finansowała NASA, a teraz - Toyota. Zespół z MIT stworzył ponadto sprzęt rehabilitacyjny i zaawansowane ruchome protezy.

Nie wszystko kończy w uczelnianym muzeum - naukowcy powołali do życia firmę MEKA Robotics, która będzie niedługo wprowadzać swoje urządzenia na rynek.

Zaprogramuj to sobie raz na zawsze

Domo ma dwoje oczu, którymi uważnie śledzi otoczenie. Obraz z kamer analizuje aż tuzin komputerów - złożone programy podejmują decyzje, na jakich przedmiotach należy skoncentrować uwagę.

Robot wyczulony jest na nieoczekiwany ruch, bo ludzie poruszają się nieprzewidywalnie. Jeśli Domo dostrzeże obiekt, który wygląda jak ludzka twarz, stara się nie spuszczać z niej wzroku. Rozumie też proste polecenia. A jego podstawowym zadaniem jest pomaganie.



Dr Edsinger potrafi nauczyć swoją maszynę czynności, której ta jeszcze nie wykonywała i posługiwania się nieznanymi przedmiotami. Nie wymaga to pisania nowego programu - robot obserwuje ruchy człowieka i stara się później powtórzyć to samo.



Domo potrafi pomóc w układaniu rzeczy na półce, albo swojemu panu nalać drinka. Pomaga w sprzątaniu i na bieżąco reaguje na działania człowieka, z którym współpracuje.



Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      1 głos

    PYTANIE Czy przydałby Ci się robot w domu?

     Jasne, jeśli dobrze gotuje i sprząta.
     Tak, żeby dzieci pilnował i grał z dziadkiem w szachy.
     Pewnie by mnie otruł, albo przypadkiem urwał rękę.
     Ludzie pracy nie mają, a wy jakieś roboty reklamujecie!
    1 2 następna »

    Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!