Niedawne, gwałtowne osłabienie złotówki nie mogło pozostać bez wpływu na ceny elektroniki, za którą importerzy płacą przecież w euro i dolarach. Gazeta Prawna donosiła o nawet 30-procentowych wzrostach cen laptopów, telefonów komórkowych i telewizorów LCD, jakie miały mieć miejsce w ciągu ostatnich miesięcy. Przyjrzeliśmy się bliżej cenom produktów z tych trzech kategorii. Wniosek: w okresie od początku grudnia 2008 do połowy kwietnia 2009, produkty raczej drożały niż taniały, ale próżno szukać tu kilkudziesięcioprocentowych wzrostów.
Porównanie cen - co i jak? Dzięki
porównywarce Skąpiec.pl uzyskaliśmy dostęp do danych archiwalnych. Wybraliśmy trzy kategorie - telewizory LCD, laptopy i telefony komórkowe. A w każdej z nich - ok. dziesięciu popularnych produktów. Skupiliśmy się raczej na urządzeniach ze średniej i niższej półki. W porównaniu znalazły się zarówno nowości jak i modele dostępne na rynku od dłuższego czasu. Chociaż trudno tu mówić o reprezentatywności w sensie statystycznym, wydaje się, że zestawienie cen najchętniej kupowanych produktów pochodzących od różnych producentów pozwala wyciągać ciekawe wnioski.
Co dokładnie sprawdzaliśmy? Dla każdego z modeli otrzymaliśmy dane dotyczące średniej ceny w sklepach internetowych współpracujących ze Skąpcem. Od 1 grudnia 2008 do 15 kwietnia 2009. Dzień po dniu. Z tych średnich wyliczyliśmy kolejną średnią - dla całej kategorii. To właśnie ona pojawia się na naszych wykresach. Co jednak z tego wynika?
Laptopy trzymają cenę Różnica między średnią ceną laptopa 1 grudnia 2008, a tą samą średnią ceną 15 kwietnia 2009 to tylko 2 %. Przeciętny notebook w naszym porównaniu zdrożał przez ten czas o około 50 zł. Ale to dopiero połowa historii. Wystarczy spojrzeć na wykres by dostrzec niepokojącą prawidłowość. Ceny komputerów przenośnych utrzymywały się na mniej-więcej stałym poziomie od początku grudnia, aż do pierwszego tygodnia stycznia. Potem jeszcze nieco spadły, by wyraźnie podskoczyć między 23 stycznia, a 6 lutego. W ciągu dwóch tygodni przeciętny laptop zdrożał o 200 zł, czyli o ok. 8 %. Potem sytuacja nieco się uspokoiła. Cena naszego, wirtualnego notebooka spadła o 100 zł i utrzymuje się na tym samym poziomie od początku kwietnia. Mimo wszystko, za przenośne komputery płacimy dziś nieco więcej niż w gorącym, przedświątecznym okresie. To niezbyt dobra wiadomość.
Komórki drożeją jak szalone Największy wzrost cen odnotowaliśmy w przypadku komórek. Telefony drożeją nieprzerwanie od początku grudnia i nie widać tu żadnych, dłuższych okresów stabilizacji - o spadkach nie wspominając. Średnia cena komórki poszła w górę o prawie 10 %. A w niektórych przypadkach wzrosty są jeszcze bardziej dotkliwe -
Nokia E71 zdrożała o niecałe 20%, podobnie jak znacznie prostszy model 6300. Tymczasem, cena
LG Cookie spadła w tym samym czasie o 10%. Jak widać, producenci nie mają jednej, spójnej polityki cenowej. Nawet w ramach tej samej marki -
Samsung Soul taniał, podczas gdy cena modelu
Omnia szła do góry. Mimo, że następca,
Omnia HD, jest już za rogiem. Wzrost cen modeli, które są dostępne od dłuższego czasu (
Nokia E71), albo wręcz zbliżają się już do końca swojej, rynkowej drogi (
Omnia, 6300) jest szczególnie zaskakujący.
Telewizory coraz tańsze - do czasu Gdyby przerwać nasze porównanie 1 marca 2009 roku można by dojść do wyjątkowo optymistycznych wniosków na temat cen telewizorów LCD. Od początku grudnia spadły o ok. 7 %, czyli - przeciętnie o 150 zł. Odbiorniki taniały bez przerwy, praktycznie z dnia na dzień. Aż do początku marca. Wtedy to nastąpił wyraźny skok, który zniwelował większość efektów wcześniejszych obniżek. Od tego czasu ceny telewizorów LCD idą do góry.
Średnia cena telewizora z grudnia 2008 to - w naszym porównaniu - 2287 zł. 15 kwietnia wynosiła 2210 zł, co oznacza trzyprocentowy spadek. Można by nawet uznać to za dobrą wiadomość, gdyby nie fakt, że różnica pomiędzy średnią grudniową, a aktualną cały czas się zmniejsza.
I co dalej? Wzrost cen na początku roku musi zaskakiwać, niezależnie od swojej skali. Zwykle, to okres roku, w którym elektronika tanieje. Po przedświątecznych szaleństwach, sklepy muszą przetrwać kilka, wyjątkowo chudych miesięcy.
Komunie są dopiero w maju. Aparaty cyfrowe kupujemy najchętniej na początku wakacji, a sprzedaż komputerów wyraźnie rośnie wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. Podwyżki w martwym okresie to samobójstwo. Tymczasem, sprzedawcy nie mają wyboru - muszą zmieniać ceny, by nadążać za rosnącym kursem euro.
A europejska waluta zdrożała od jesieni zeszłego roku o ponad 20%. W porównaniu z wakacjami wzrost jest jeszcze większy. Niektórzy importerzy zdecydowali się zapewne na zmniejszenie swojej marży i tylko część podwyżki przenieśli na klientów. Poza tym, w magazynach ciągle były urządzenia kupione po starym, bardziej korzystnym kursie. Wygląda na to, że w przypadku komórek zapasy skończyły się błyskawicznie. Tańsze laptopy wyprzedano pod koniec stycznia, a telewizory na początku marca. Co będzie dalej? Wszystko zależy od siły złotówki. A ta, w ciągu ostatnich kilku dni znowu się osłabiła.