Bliższe przyjrzenie się linii laptopów Hewlett-Packard i Toshiba, które mają zacząć się ukazywać 22 października, od premiery
Windows 7, wskazują, że ceny nawet typowych notebooków będą spadać. Nawet mimo tego, że technologie w nich zastosowane stają się lepsze. Rzecz ma się podobnie w stosunku także do pozostałych producentów, lecz na potrzeby artykułu wybrano dwóch przedstawicieli rynku.
Notebooki HP - cięcia cen "W wycenianiu laptopów pojawił się nowy trend - oświadczył Bob O'Donnell, analityk zajmujący się oceną rynku w IDC - Coraz trudniej jest sprzedać sprzęt kosztujący ponad 800 dolarów". Jeśli weźmie się pod uwagę laptopy HP, to smukłe i zgrabne biznesowe notebooki zwykle zaczynały być sprzedawane od ok. 3 tys. złotych w górę. Natomiast 22 października HP zacznie sprzedawać model
ProBook 5310m z 13-calowym ekranem. Ma on ok. 2 cm grubości, waży mniej niż 2 kg, a jego sugerowana cena to 699 dolarów. To dużo mniej niż seria biznesowych laptopów HP EliteBook 2530p, których ceny kształtują się w okolicach 6 tys. zł. Serwis
CNET powołuje się też na HP Pavilon dm3, notebooka (nie netbooka), którego cena zaczynać się ma od 549 dolarów.
Notebooki Toshiba - cięcia cen Laptopy Toshiby zawsze były raczej drogie, przykładem może być model
Portege R600, którego cena wynosi ok. 7 tys. zł. R600 faktycznie wyposażony jest w napęd optyczny, procesor
Intel Core 2 Duo, oraz kilka ciekawych funkcjonalności, ale potężną konkurencje stanowić będzie dla niego prawdopodobnie nowa seria
Satellite T100. Także małe, lekkie, o porównywalnej wydajności, lecz kosztować będzie kilka razy mniej niż R600.
Satellite T100 według zapewnień producenta mają działać do ok. 9 godzin na baterii, wyposażone w dwurdzeniowy procesor Pentium SU4100 kosztować ma ok. 449 dolarów.
Komentarz Czas pokaże, jak będą się rozwijać ceny, oraz czy drogie laptopy utrzymają swoją pozycję. Na razie w ofensywie są małe, cienkie i tanie laptopy, a netbooki
to już 20 proc. rynku. Oczywiście, z pewnością pozostanie miejsce dla kilku super-ekskluzywnych produktów, ale nie sądzę, by były aż tak rozpowszechnione jak teraz. Do tej pory właściwie jedynie
Apple pozostawał nieugięty, ale w świetle
ostatnich plotek może się to zmienić.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl