To może szokować - TomTom Go 930 kosztuje dobre cztery razy więcej niż najtańsze urządzenia do nawigacji, które znamy z gazetek supermarketów i sklepów z elektroniką. Częściowym uzasadnieniem wysokiej ceny jest bardzo bogaty zestaw funkcji i kompletny pakiet map, jaki dostajemy kupując TomToma. Go 930 ma ekran o stosunkowo dużej przekątnej (4,3 cala), Bluetooth (może być zestawem głośnomówiącym), nadajnik FM (by korzystać z głośników podłączonych do samochodowego radia) i bezprzewodowego pilota (przydaje się, gdy używamy GPSa jako odtwarzacza plików
MP3). Standardowo, urządzenie wyposażono w mapy całej Europy i Ameryki Północnej. Gdybyśmy potrzebowali czegoś jeszcze, nie ma problemu - wystarczy dokupić kartę pamięci z dodatkowymi planami. TomTom obiecuje jednak znacznie więcej niż to, co można wyczytać ze specyfikacji urządzenia. Jest w końcu jednym z najbardziej doświadczonych producentów GPSów.
Jak najprościej TomTom zrobił bardzo wiele, by korzystanie z Go 930 było możliwie proste. Zadbano o drobiazgi. Uchwyt, na którym wisi nawigacja, pozbawiono typowej wajchy. By zamocować go, wystarczy przycisnąć gumową stopę do szyby. I już - trzyma się zaskakująco mocno. Szkoda tylko, że kabel zasilania musimy podłączać oddzielnie. Producent mógłby zintegrować go z uchwytem.
Mimo bogactwa funkcji, najdroższy z TomTomów wygląda niepozornie. Brak tu jakiekolwiek ekstrawagancji, czarna obudowa jest wręcz nudna. Graficznych bajerów nie ma co szukać również w menu urządzenia. Wszystkie, zaawansowane opcje i ustawienia schowano naprawdę głęboko. Efekt - jeśli nie potrzebujemy z nich korzystać, nigdy na nie nie trafimy. TomTom Go 930 nie zasypuje użytkownika zbędnymi pytaniami - po prostu prowadzi do celu. Jego spory, dobrej jakości ekran pozwala na stosunkowo łatwe wprowadzanie tekstu - i to bez pomocy rysika (którego nie ma zestawie). Go 930 to jeden z najprzyjemniejszych w obsłudze GPSów, jakie są dostępne na naszym rynku.
Mapy - raz lepiej, raz gorzej, generalnie nieźle Testując Go 930 jeździliśmy głównie po Polsce. Ale nie tylko - główna część testu to podróż na trasie Warszawa - Ryga (i z powrotem). Wybraliśmy się też do Szczyrku oraz sprawdzaliśmy, jak
GPS radzi sobie na ulicach stolicy. Wniosek po przejechaniu ponad 2000 km z TomTomem przyczepionym do szyby: zwykle jest bardzo dobrze, ale zdarzają się wpadki.
Jesteśmy w stanie zrozumieć, że od otwarcia obwodnicy Wyszkowa minął zbyt krótki czas, by mogła ona znaleźć się w pamięci urządzenia (TomTom, jak większość producentów, aktualizuje mapy co kwartał). Trudniej wytłumaczyć inne wpadki. Do dziś nie wiemy, czemu w drodze do Rygi, Go 930 poprowadził nas przez centrum litewskiego Poniewieża (zamiast drogą, która je omija). Albo dlaczego nie był w stanie zaprowadzić dokładnie pod wskazany adres w Szczyrku. Gdybyśmy chcieli wypełniać wskazówki nawigatora, przejeżdżając przez jeden z największych, warszawskich węzłów komunikacyjnych (miejsce, w którym Trasa Siekierkowska spotyka się z Trasą Łazienkowską i kilkoma innymi ulicami) złamalibyśmy przepisy skręcając w lewo z ul. Ostrobramskiej w ul. Grochowską.
TomTom nie jest idealny, ale... żadna, inna nawigacja też nie. Szczegółowego planu Szczyrku nie ma nawet, często stawiana za wzór AutoMapa, a przez centrum Poniewierza prowadzi nie tylko Go 930, ale i
Google Maps. To nie TomTom jest słaby - to nawigacja satelitarna, w ogóle, wymaga jeszcze co nieco pracy.
Go 930 zawsze doprowadzał nas mniej-więcej do celu. Tyle, że czasem trochę dłuższą trasą. Albo ignorując jakiś zakaz - włączając nawigację nie powinniśmy wyłączać myślenia. Zwłaszcza, że po zjechaniu z trasy wyznaczonej przez urządzenie, propozycja nowej drogi pojawia się niemal błyskawicznie. Szybkość przeliczania tras jest jedną z zalet Go 930. Nie ma tu żadnych, "systemowych" błędów - to raczej drobne braki w danych.
Inteligentne trasy i cała reszta Jedną z największych nowości, jakie pojawiły się wraz z premierą Go 630 (i jakie, przy okazji, trafiły do pozostałych modeli serii Go) są IQ Routes. To mechanizm inteligentnego wyliczania najszybszych tras opierający się na tzw. mapach średnich prędkości, czyli, inaczej, danych o miejscach, w których zwykle tworzą się korki. Niestety, podczas testów nie zauważyliśmy żadnych efektów działania tej funkcji. Niezależnie od pory dnia, TomTom prowadził nas przez wspomniane, warszawskie skrzyżowanie - zwykle kompletnie zablokowane w godzinach szczytu. Dla porównania, NaviExpert, który również korzysta z map średnich prędkości, proponował trasę alternatywną. Wygląda na to, że TomTom dysponuje ciągle zbyt małą ilością danych, by omijać korki na polskich drogach.
Znacznie lepiej działa asystent pasa ruchu, czyli funkcja podpowiadająca, który dokładnie pas należy zająć na rozjeździe. To wyjątkowo praktyczne rozwiązanie - bardzo je polubiliśmy. Szkoda tylko, że nie działa dla niektórych (losowych?) skrzyżowań.
Równie przydatny i, niestety, równie wybrakowany mechanizm to informacja o ograniczeniu prędkości. W większości przypadków sprawdza się świetnie, przypominając o przepisach obowiązujących na fragmencie drogi, po którym jedziemy. A do tego, podaje prędkość samochodu znacznie dokładniej niż licznik na desce rozdzielczej. Nie uwierzymy jednak, że na pewnych odcinkach trasy Warszawa - Katowice obowiązują niemieckie przepisy dotyczące autostrad (czyli - brak ograniczenia prędkości).
A na dodatek... TomTom Go 930 to nie tylko rozbudowana nawigacja, ale i urządzenie multimedialne mogące zastąpić w samochodzie odtwarzacz MP3. Wystarczy skopiować pliki na kartę SD, włożyć ją do slotu TomToma i już. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że funkcje muzyczne zostały dodane w pośpiechu, bez głębszego przemyślenia.
Przede wszystkim, w testowanym egzemplarzu (z najnowszą wersją oprogramowania), odtwarzacz MP3 był niestabilny. Zawieszał się, wyłączał, przestawał grać w losowych momentach. Poza tym, obsługiwanie go za pomocą dołączonego pilota Bluetooth jest praktycznie niemożliwe - trzeba posługiwać się dotykowym ekranem.
A propos pilota. To akurat wyjątkowo udany dodatek. Pozwala na łatwy dostęp do większości najczęściej używanych funkcji, bez konieczności sięgania do wyświetlacza nawigacji. Możemy przymocować go w dowolnym, dogodnym miejscu - dołączono doń podstawkę z paskiem dwustronnej taśmy samoprzylepnej. Praktyczne, ale nie niezbędne.
Podsumowanie TomTom Go 930, mimo swojej ceny, nie jest urządzeniem bez wad. Tak jak wszystkie, inne nawigacje, popełnia czasem błędy i proponuje trasę gorszą od najlepszej możliwej. Mimo to, doprowadził nas wszędzie, gdzie chcieliśmy dojechać w trakcie naszego, długodystansowego testu. Do nowych, "inteligentnych" funkcji (w rodzaju IQ Routes) należy podchodzić ostrożnie. Nie zawsze działają tak, jak twierdzi producent.
Jakość wykonania, ergonomia, kompletność dołączonych map (cała Europa i Ameryka Północna) - właśnie za to płacimy w przypadku TomTom Go 930. Zalety urządzenia przeważają nad wadami; test zakończyliśmy ze zdecydowanie pozytywnymi wrażeniami. Z drugiej jednak strony, Go 930 nie jest obowiązkowym i jedynym wyborem dla każdego, kto szuka urządzenia do nawigacji. Warto też przyjrzeć się tańszym modelom firmy. Nie zawsze w końcu będziemy potrzebowali map USA i pilota Bluetooth. I nie koniecznie będziemy chcieli zapłacić za nawigację 1300 zł...