Technologie.gazeta.pl

Nokia N96 - test

Michał Młynarczyk
05.12.2008 13:03
A A A Drukuj
Nokia N96
  • Nokia N96
To ostatnia taka Nokia serii N. Następca N96 będzie już wyposażony w duży, dotykowy ekran.
W 2002 roku na rynku pojawiła się Nokia 7650. Miała wbudowany aparat fotograficzny, wysuwaną klawiaturę (slider) i system operacyjny Symbian, a jej cenę ustalono na ok. 600 euro. Ten opis doskonale pasuje również do... Nokii N96. Przez sześć lat poprawiano parametry, ale koncepcja pozostawała bez zmian. Menu najnowszych komórek z Symbianem rządzi się praktycznie tą samą logiką, co menu 7650. Nie znaczy to jednak, że N96 umie tyle samo, co jej praprzodek z 2002 roku. Dzięki postępującej miniaturyzacji i spadkowi cen komponentów, do rozsuwanej obudowy smartfonu udało się wcisnąć m.in. 16GB pamięci (7650 mogła pomieścić... niecałe 4MB, a na dodatek nie była wyposażona w slot kart flash!) i aparat 5 mpix (0,3 mpix w 7650). Efekt: N96 jest prawdziwym multimedialnym kombajnem, który może zastąpić niedrogą cyfrówkę oraz oddzielny odtwarzacz MP3.

Wszystko gra

N to seria smartfonów przeznaczonych dla tych, którym zależy przede wszystkim na multimediach. A N96 jest - przynajmniej do momentu premiery N97 - najwyższym modelem z tej serii. Ma więc wszystko to, co powinien mieć multimedialny telefon AD 2008. A nawet trochę więcej.

Wbudowany odtwarzacz MP3 spełnia swoją funkcję, ale nie szokuje oryginalnymi rozwiązaniami. Jakość dźwięku jest całkiem przyzwoita, nawet jeśli wykorzystamy dołączone, fabryczne słuchawki - tak, Nokia naprawdę postarała się w tej kwestii. Oczywiście, sporo zyskamy wymieniając je na lepszy model. A nie będzie to specjalnie skomplikowane, bo N96 wyposażono w standardowe gniazdko mini-jack 3,5 mm - żegnajcie przejściówki. Wbudowane głośniki stereo sprawiają kolejną, miłą niespodziankę - są naprawdę głośne!

Już na pierwszy rzut oka widać, że N96 zaprojektowano do odtwarzania muzyki. Odtwarzaczem możemy sterować na co najmniej trzy różne sposoby - za pomocą guzików umieszczonych pod wyświetlaczem; korzystając z dodatkowej, wysuwanej klawiaturki albo z kablowego pilota (w zestawie). Czasami można odnieść wręcz wrażenie, że przycisków jest za dużo.

Zabawy z aparatem

N96 jest też mocna w fotografii. Aparat z matrycą o rozdzielczości 5 mpix robi bardzo dobre zdjęcia (pamiętajmy jednak o tym, że cały czas chodzi o telefon z wbudowanym aparatem fotograficznym, a nie na odwrót). Nokia może z powodzeniem zastąpić prosty kompakt. Zwłaszcza, jeśli będziemy chcieli robić zdjęcia przy przyzwoitym oświetleniu. Im ciemniej, tym gorzej. Do doświetlania fotografowanej sceny służą dwie diody LED. Znacznie lepsza byłaby ksenonowa lampa błyskowa, chociażby taka jak w modelu N82. Trudno, nie ma ideałów.

Przeglądanie fotek na ekranie o przekątnej 2,8 cala ma już sens. Spory wyświetlacz przydaje się również przy korzystaniu z nawigacji satelitarnej - N96 ma w końcu wbudowanego GPSa. Szkoda tylko, że Nokia tak uparcie trzyma się archaicznej rozdzielczości 320 x 240 pikseli. Lepsze ekrany znajdziemy nawet w prymitywnych, kompaktowych aparatach fotograficznych z najniższej półki. N96 nie jest też demonem prędkości. Otwarcie kolejnej fotki w przeglądarce trwa kilka sekund.



250 km/h hulajnogą

Nokia wyposażyła swój flagowy model w obsługę wszystkich współczesnych standardów komunikacyjnych. GPRS, EDGE, UMTS, HSDPA, WiFi b/g, Bluetooth... N96 doskonale sprawdzi się jako modem. Wystarczy podłączyć ją do komputera za pomocą kabla lub Bluetooth.

Pobieranie danych za pomocą N96 to jak jazda po niemieckiej autostradzie - nie ma żadnych ograniczeń. Problem polega na tym, że nie siedzimy za kierownicą srebrnego porsche, ale raczej toczymy się na hulajnodze. Ani to szybkie, ani wygodne - zupełnie jak wbudowana przeglądarka WWW Nokii. A niska rozdzielczość ekranu na pewno w niczym tu nie pomaga. Problem rozwiązuje (w pewnym stopniu) pobranie i instalacja Opery Mini. Tyle że, do korzystania z niej wcale nie potrzebujemy telefonu, który kosztuje 2000 zł.

Wbudowany program do obsługi poczty elektronicznej również nie należy do najbardziej udanych. Nokia na szczęście pracuje nad nowym rozwiązaniem, które ma obsługiwać m.in. technologię push i maile w formacie HTML. Niestety, finalna wersja aplikacji nie była jeszcze gotowa gdy kończyliśmy testy telefonu.

N95 2.0

N96 to następca wyjątkowo popularnego modelu N95. Popularnego, ale nie do końca udanego. Tworząc N96, Nokia poprawiła wiele drobiazgów, które irytowały właścicieli dziewięćdziesiątki piątki. Mechanizm wysuwania klawiatury działa wyjątkowo pewnie. Trudno przypadkiem rozsunąć telefon wyciągając go z kieszeni. Niestety, ogólna jakość wykonania obudowy nadal stoi na niezbyt wysokim poziomie. Konkurencja z podobnej półki cenowej chętnie stosuje metal. Nokia - trzeszczące plastiki. Klawiatura N96 nie jest stworzona do pisania długich SMSów. Górny rząd przycisków leży nieco zbyt blisko krawędzi tej części obudowy, na której znajduje się wyświetlacz. To utrudnia szybkie wprowadzanie tekstu, zwłaszcza osobom o sporych dłoniach.

Ogólnie, menu telefonu działa nieco szybciej niż w N95 8GB. Znacznie przyspieszyło przesyłanie danych przez USB - 1GB plików kopiuje się już nie godzinę, ale cztery minuty.

Podsumowanie

Jeśli chodzi o multimedia, N96 nie ma sobie równych. Bardzo dobry odtwarzacz MP3 i wysokiej klasy aparat cyfrowy to jej największe zalety. Z drugiej strony, mimo obecności wszystkich, współczesnych interfejsów komunikacyjnych, Nokia bardzo słabo nadaje się do korzystania z internetu. W porównaniu z N95, Finowie poprawili nieco jakość wykonania i szybkość działania telefonu. Plastikowa obudowa i ekran o rozdzielczości 320 x 240 to jednak nie jest coś, za co pod koniec 2008 roku bylibyśmy skłonni zapłacić 2000 zł. Z oferty Nokii, znacznie chętniej wybralibyśmy coś nieco tańszego - np. N85 (która jest de facto lekko odchudzoną N96) albo E71. N96 jest ostatnią, flagową "enką", której nie wyposażono w ekran dotykowy.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      0 głosów