Technologie.gazeta.pl

Długi marsz Androida

Michał Młynarczyk
19.02.2010 15:39
A A A Drukuj
Logo Android 1.5 Cupcake
Jeśli Android ma kiedykolwiek odnieść duży sukces, to właśnie teraz. Wreszcie możemy przebierać w urządzeniach z tym systemem, a samo oprogramowanie w końcu osiągnęło dojrzałość.
Zapowiedziany pod koniec 2007 roku Android wywołał sporo szumu, co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że za projektem stał Google. Niestety, pierwszy telefon z tym systemem - HTC Dream (znany u nas jako Era G1) pojawił się w sprzedaży niemal rok po premierze samego systemu i nie został przyjęty przesadnie gorąco. Wytykano mu toporny design, duże wymiary i ograniczoną pojemność pamięci (Android nie umożliwia instalowania aplikacji na kartach pamięci).

Przez długi czas jedynym producentem smartfonów z systemem Google było tajwańskie HTC. Jego kolejne produkty - Magic i Hero - odnosiły sukcesy na niektórych rynkach (ten ostatni doskonale sprzedawał się w Polsce), jednak w sumie nie były w stanie dać Androidowi popularności porównywalnej z iPhone albo BlackBerry (o Symbianie nie wspominając).

Jeśli wierzyć raportom przygotowywanym przez firmę badawczą Gartner, pod koniec 2009 roku system Google był obecny jedynie na co trzydziestym sprzedanym smartfonie. W tym samym czasie, Apple i RIM miały razem prawie 40% rynku inteligentnych komórek. Przez rok od premiery HTC Dream Android stał w miejscu. Tak przynajmniej mówią raporty sprzedaży.

Rok ciężkiej pracy

To jednak tylko połowa historii. Google nie próżnował. W ciągu 2009 roku udostępnił trzy duże aktualizacje Androida (Cupcake, Donut i Eclair), które usuwały najpoważniejsze braki systemu. Pojawiły się nowe funkcje, naprawiono stare błędy. Internetowy gigant zrobił też coś, na co nie zdecydował się nikt wcześniej - dodał do oprogramowania bezpłatną aplikację do nawigacji, napędzając przy tym trochę strachu firmom takim jak TomTom i Garmin.

Pod koniec zeszłego roku do HTC dołączyli kolejni producenci. Motorola Droid (Milestone) wypełniła lukę na najwyższej półce; miejsce czekające na hipotetyczną wersję HTC HD2 z Androidem. Z drugiej strony, w sklepach pojawiły się pierwsze, stosunkowo niedrogie, smartfony Samsunga. Wreszcie, na początku tego roku, do sprzedaży trafił Nexus One - telefon produkowany przez HTC, ale noszący logo Google.

Przełom w Barcelonie?

Prawdziwy wysyp smartfonów z Androidem przyniosły jednak dopiero targi MWC 2010. Nowe modele zaprezentowali producenci tacy jak Acer, Alcatel, Samsung i Sony Ericsson. Czterech spośród pięciu największych dostawców telefonów komórkowych na świecie ma dziś (albo lada chwila będzie miało) w swojej ofercie smartfony z systemem Google. Wyjątkiem jest numer jeden: Nokia. Gdy premiery z Barcelony trafią do sklepów, będziemy mieć pełen wybór androidowych urządzeń - od niedrogich modeli w rodzaju X10 mini Sony Ericssona albo HTC Tattoo, poprzez średnią półkę w wykonaniu HTC (Legend), Acera (beTouch E110M) i Samsunga (Galaxy I5700), aż do świetnie wyposażonych Nexus One, HTC Bravo i Samsunga Beam.

Podczas MWC 2010 dowiedzieliśmy się też, że numer cztery (LG) nie zamierza przygotowywać własnego systemu operacyjnego - firma chce się skupić na produktach z Windows i Androidem. Samsung, który inwestuje w nową platformę Bada, nie rezygnuje z rozwiązań Google. Co więcej, planuje zwiększać ich udział w swoim portfolio smartfonów - przynajmniej przez najbliższe dwa lata.

Nieoczekiwany prezent od Microsoftu

Warto wspomnieć też o premierze Windows Phone 7 Series - systemu, który całkowicie zrywa z tradycjami Windows Mobile. Prasa i blogerzy bardzo dobrze przyjęli nowy produkt Microsoftu. Jest jednak grupa wiernych fanów mobilnych okienek, zawiedzionych brakiem pełnej wielozadaniowości czy znacznym ograniczeniem możliwości ingerencji w to, jak system wygląda i działa.

Przesiadka z Windows Mobile 6 na Windows Phone 7 Series oznacza konieczność całkowitej zmiany przyzwyczajeń. Użytkownik jest też odcięty od aplikacji, z których korzystał dotychczas. Paradoksalnie, znacznie mniej bolesna może okazać się zmiana na Androida - system o zdecydowanie mniej oryginalnym interfejsie i dużo większych możliwościach konfiguracji (w porównaniu z Windows Phone 7 Series). Poza tym, pierwsze smartfony z nowym oprogramowaniem Microsoftu pojawią się dopiero na gwiazdkę.

Goniąc iPhone

Statystyki sprzedaży telefonów z systemem Google nie powalają na kolana, zwłaszcza, gdy porówna się je z wynikami Apple czy RIM. Według Gartnera, w trzecim kwartale 2009 roku (a więc jeszcze przed premierą Droida i Nexus One), Android miał 3,5% światowego rynku smartfonów. iPhone - 17,1%.

Jest jednak pewne "ale". System Google pojawia się w cytowanych statystykach dopiero od czterech kwartałów (a więc od premiery HTC Dream w październiku 2008). Tymczasem, iPhone ma już za sobą dziewięć kwartałów obecności na rynku. Co więcej, przez pierwsze pierwszy rok, jego wynik nie przekraczał 5,3%, by na koniec tego okresu osiągnąć wartość... 2,8%. Android jest więc mniej-więcej na tym samym etapie, na którym był iPhone w przeddzień premiery modelu 3G. Pytanie tylko, czy wysyp nowych modeli smartfonów z systemem Google spowoduje podobny skok sprzedaży, jak wprowadzenie drugiej generacji iPhone. W kolejnym (piątym) kwartale Apple miał już niemal 13% rynku.

Podczas targów MWC 2010 Google pochwalił się aktualnymi wynikami sprzedaży smartfonów z Androidem. Według prezesa firmy, każdego dnia jest dostarczanych 60.000 urządzeń. Znaczyłoby to, że system ma już zapewnione solidne, czwarte miejsce (po Symbianie, BlackBerry i iPhone OS) z udziałem w rynku na poziomie nieco ponad 10%.

Słowa Erica Schmidta znajdują potwierdzenie w wynikach opublikowanych przez AdMob, największego pośrednika dostarczającego reklamy do urządzeń mobilnych. Według firmy, od października do grudnia 2009, ruch w sieci generowany przez smartfony z systemem Google wzrósł niemal dwukrotnie.

Z ogłaszaniem sukcesu Androida powinniśmy jednak poczekać na raporty niezależnych firm badawczych. AdMob jest od niedawna własnością Google.

Jeśli nie teraz, to kiedy?

Android jest dziś w pełni dojrzałym systemem. Trudno wskazać jakieś istotne braki wersji 2.1 (pamiętajmy, że w pierwszej odsłonie Android nie miał m.in. kamery wideo i klawiatury ekranowej). System jest powiązany z "żyjącym" sklep z aplikacjami (ponad 20.000 programów). Współpracuje już nie tylko z usługami Google, ale i z serwerami MS Exchange - może być więc alternatywą dla biznesu. Android jest dostępny na urządzeniach z różnych półek cenowych. Zaakceptowali go najwięksi producenci telefonów. Wydaje się, że wszystkie elementy układanki są w końcu na miejscu. W ciągu kilku najbliższych miesięcy okaże się, czy to wystarczy, by odnieść prawdziwy sukces.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      19 głosów