Firma najwyraźniej postanowiła skorzystać na przetaczającej się przez świat fali medialnej histerii i swój telefon (o niezbyt wymyślnej nazwie: Seal Cell Waterproof Cell Phone) reklamuje jako idealną dla osób dbających o swoje zdrowie. W wiadomości prasowej jest nawet cytowany lekarz - niejaki doktor Charles Gerba z Uniwersytetu w Arizonie - który twierdzi, że na 1 cm kw. obudowy telefony jest zwykle 500 razy więcej szkodliwych mikrobów niż na 1 cm kw.... toalety.
Dlatego też zarówno ów lekarz, jak i producent "komórki" zalecają, by nabywca Seal Cell Waterproof Cell Phone regularnie i kompleksowo mył swój telefon. Można to robić zarówno w zlewie, pod bieżącą wodą, jak i zmywarce. Urządzenie jest oczywiście wodo- i wstrząsoodporne, więc zniesie takie zabiegi bez uszczerbku.
Ze specyfikacji wynika, że telefon jest całkiem przyzwoity - wyposażono go m.in. w możliwość jednoczesnego korzystania z dwóch kart SIM (technologia DualSIM), 2-megapikselową cyfrówkę, latarkę, system redukcji szumów i zakłóceń, dotykowy ekran, moduł
GPS, Bluetooth 2.0 oraz funkcję krótkofalówki.
Dodajmy, że firma ma w swojej ofercie całkiem sporo podobnych produktów - m.in. przystosowane do wodnych kąpieli myszy komputerowe, klawiatury oraz piloty zdalnego sterowania.
Seal Cell Waterproof Cell Phone ma pojawić się na rynku w najbliższych dniach. Ceny urządzenia na razie nie podano.
Więcej informacji:
SealShield.com/.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl