5800 XpressMusic trzeba traktować jako balon próbny.
Nokia nie produkowała dotąd smartfonów z Symbianem i dotykowymi ekranami. Ma jedynie na koncie eksperymenty z
prototypowym 7700 (i jego chłodno przyjętym następcą
7710) oraz kilkoma modelami przeznaczonymi na rynki azjatyckie (tam dotykowy ekran jest szczególnie ważny - znacznie ułatwia wprowadzanie tekstu). 5800 XpressMusic to jej pierwsze, poważne podejście do tematu. Podejście wyjątkowo ostrożne - Nokia przezornie zaczęła od modelu ze średniej półki (albo nawet trochę wyższej niż średnia - 5800 kosztuje prawie 1500 zł). Flagowa seria N zacznie przchodzić na rozwiązania dotykowe dopiero za jakiś czas, wraz z premierą modelu
N97.
Stary, dobry Symbian Wszystko po staremu - to pierwsze wrażenie po uruchomieniu 5800 XpressMusic. Każdy, kto używał kiedykolwiek innego telefonu Nokii z Symbianem, będzie się tu czuł jak w domu. Nokia dostosowała interfejs systemu do potrzeb komórki z ekranem dotykowym (i bez klawiatury), ale tylko w takim zakresie, w jakim było to absolutnie niezbędne. Pojawiły się więc klawiatury ekranowe i inne elementy mające zastępować brakujące guziki. Na 5800 XpressMusic działa wiele aplikacji przygotowanych dla poprzednich modeli smartfonów Nokii. Znajdziemy tu też wszystkie funkcje znane ze starszych edycji Symbiana. To taka premia dla stałych klientów - przesiadając się na 5800 XpressMusic nie będą musieli uczyć się interfejsu od nowa.
Radość nie potrwa jednak długo. Interfejsy dotykowe rządzą się inną logiką niż te, które znamy z klasycznych komórek. To, co było wygodne w przypadku niedotykowych Nokii z Symbianem, tutaj jest kulą u nogi. By trafić w małe elementy interfejsu trzeba często użyć rysika - to niezbyt wygodne. Pisanie dłuższych SMSów na kiepskich klawiaturach ekranowych męczy.
Przed Nokią jeszcze bardzo wiele pracy - interfejsowi Symbiana daleko do komfortu
iPhone czy
Androida. System mógłby też działać nieco sprawniej.
Sprzęt - bez rewelacji Nokia 5800 XpressMusic to dość gruby i całkiem przeciętnie wykonany kawałek plastiku. Nie robi piorunującego wrażenia, jej obudowa jest po prostu do bólu standardowa. Miło, że standardowe są też złącza - słuchawkowy mini-jack 3,5 mm i micro USB (do przesyłania danych). Szkoda, że Nokia tak opiera się przed umożliwieniem ładowania baterii za pomocą tego drugiego portu.
Ekran ma sporą rozdzielczość i oferuje bardzo dobrą jakość obrazu, ale niestety nie jest zbyt czuły. Trudno oczywiście porównywać go pod tym względem z wyświetlaczami
iPhone i
Ery G1 (są wykonane w innej technologii), jednak przykład
HTC Touch HD pokazuje, że da się to zrobić znacznie lepiej. Ekran Nokii 5800 XpressMusic trzeba wyraźnie docisnąć, by zarejestrował dotyk.
Na szczęście, użytkownik nie jest zdany tylko i wyłącznie na kapryśny wyświetlacz dotykowy. Nokia usunęła klawiaturę, ale pozostawiła wiele, przydatnych przycisków, a nawet dołożyła specjalny suwak, dzięki któremu można szybko wyłączyć ekran (odpowiednik blokady klawiatury). To duża zaleta.
5800 jako telefon muzyczny Zgodnie ze swoją nazwą, 5800 XpressMusic jest przede wszystkim komórką muzyczną. Nokia podkreśla to na każdym kroku. Co to znaczy w praktyce? Oczywiście, poza obecnością gniazdka mini-jack, które ostatnio staje się standardem nawet wśród
"nudnych", biznesowych smartfonów z serii E?
Co prawda, sam telefon nie ma zbyt dużej, wbudowanej pamięci, ale w zestawie znajdziemy kartę microSD o pojemności 8GB. Gdyby to było za mało - możemy dokupić jej dwukrotnie większą wersję. Na tym nie koniec. Nokia dorzuciła też niezłej jakości słuchawki stereo i kablowego pilota. Do tego drugiego możemy podłączyć dowolny model słuchawek; dzięki wbudowanemu mikrofonowi zamieni je w pełnowartościowy zestaw słuchawkowy. A jeśli będziemy chcieli zostawić pilota w domu, przyciski regulacji głośności zainstalowane z boku obudowy 5800 na pewno się przydadzą. Wbudowane głośniki należą do najgłośniejszych na rynku. Nokia potrafi zrobić bardzo dużo hałasu.
Łyżka dziegciu - fabryczny odtwarzacz
MP3 ani na jotę nie zmienił się w porównaniu z poprzednimi smartfonami firmy. Dalej ma toporny interfejs i wymaga ręcznego "odświeżania biblioteki" po wgraniu nowych utworów do pamięci telefonu. Na szczęście, można zastąpić go jedną z wielu aplikacji przygotowanych przez zewnętrznych programistów.
Szkoda, że Nokia nie uruchomiła jeszcze polskiej części swojego sklepu z muzyką - tutaj jednak konkurencja również nie ma czym się pochwalić.
Nawigacja i muzyka Dotykowe ekrany sprawdzają się doskonale przede wszystkim w dwóch zastosowaniach - przeglądaniu stron internetowych i wyświetlaniu fotografii. Tutaj jednak, wąskim gardłem okazują się być archaiczna przeglądarka WWW (taka sama, jak w
starszych modelach smartfonów Nokii) oraz ograniczona wydajność urządzenia (otwarcie zdjęcia trwa kilka sekund).
Jedyne sensowne zastosowanie dotykowego ekranu w 5800, jakie przychodzi nam do głowy, to nawigacja GPS. Duży wyświetlacz świetnie nadaje się do pokazywania map, a dotykowe sterowanie ułatwia manipulowanie nimi. 5800 wyposażona w najnowszą wersję Nokia Maps (lub jedną z aplikacji konkurencji), sprawdza się bardzo dobrze jako urządzenie, które ma doprowadzić nas z punktu A do B.
Apple postawił na internet, a producent
Touch HD na wszechstronność. Nokia natomiast spodoba się komuś, komu zależy przede wszystkim na muzyce i nawigacji. Pod warunkiem, że ten ktoś nie jest przy okazji SMSowym maniakiem. Poważnym konkurentem 5800 może okazać się, coraz tańszy i jednocześnie nieco lepiej wyposażony,
Samsung Omnia.