Przypomnijmy: spór dotyczy pewnej funkcji związanej z językiem XML, którą
Microsoft zastosował w edytorze tekstu MS Word. Firma I4i - właściciel patentu na owo rozwiązanie - twierdzi, że koncern zrobił to nielegalnie, bez uzyskania niezbędnej zgody czy licencji. Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację - uznał, że Microsoft złamał prawo i wymierzył mu surową karę. W myśl wyroku koncern ma zapłacić firmie 200 mln USD odszkodowania i znaleźć sposób na rozwiązanie sporu patentowego (pierwotnie wyrok przewidywał też, że jeśli Microsoft w 3 miesiące nie rozwiąże problemu, będzie musiał wstrzymać sprzedaż Worda - ostatecznie jednak ten nakaz uchylono).
Microsoft nie zamierza jednak składać broni - jego przedstawiciele twierdzą, że nie złamali prawa i dlatego złożyli apelację. Serwis CNet.com informuje, że wczoraj rozpoczęły się przesłuchania - podczas pierwszego wystąpił główny prawnik koncernu z Redmond. Tłumaczył m.in., że roszczenia I4i są zupełnie nieuzasadnione - z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, jego zdaniem sporny patent jest wadliwe skonstruowany i nie ma mocy prawnej, zaś po drugie... Microsoft wcale go nie naruszył.
Wystąpienie to skomentowali już przedstawiciele I4i - ich zdaniem Microsoft ma małe szanse na korzystny werdykt w tej sprawie, ponieważ na rozprawie apelacyjnej przedstawił te same argumenty, które usłyszał sąd pierwszej instancji. Wtedy okazały się nieskuteczne - i pewnie tym razem będzie tak samo.
Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie zapadnie wyrok w tej sprawie - przedstawiciele sądu zapowiedzieli jedynie, że nastąpi to wkrótce. Jeśli ponownie będzie on niekorzystny dla Microsoftu, koncern będzie miał trzy wyjścia: będzie mógł:
a. wykupić od I4i stosowną licencję i wciąż korzystać ze spornej funkcji,
b. zastąpić opatentowane rozwiązanie własnym, o podobnej funkcji
c. zupełnie usunąć z Worda owo rozwiązanie.
Więcej informacji:
CNet.com.
Microsoft prosi: nie blokujcie sprzedaży MS Word Czytaj więcej o
Microsoft Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl