W sumie
Microsoft załatał aż 9 różnych błędów w swoich produktach - usunięto je m.in. z systemu
Windows, aplikacji Publisher, serwera ISA (
Internet Security and Acceleration Serve) oraz przeglądarki
Internet Explorer.
Najważniejsze wydają się poprawki dla IE - głównie dlatego, że usuwają one błędy, które już od kilku tygodni są wykorzystywane do atakowania użytkowników Windows. Chodzi tu o luki związane z obsługą elementów multimedialnych oraz kontrolkami ActiveX - dzięki nim przestępcy są w stanie tworzyć strony WWW, które potrafią automatycznie zarazić komputer z Windows złośliwym oprogramowaniem (użytkownik nie musi nic robić - wystarczy, że wyświetli w IE taką stronę).
Warto dodać, że tak naprawdę Microsoft załatał tylko część błędów w IE - koncern nie zdążył przygotować wszystkich niezbędnych poprawek na czas, dlatego niektóre problemy z IE rozwiązał tylko tymczasowo (zamiast usunąć błędy z wadliwych aplikacji, koncern po prostu wyłączył "dziurawe" komponenty). Przypomnijmy: Microsoft udostępnia swoje poprawki zawsze w ten sam dzień miesiąca - każdy drugi wtorek.
Najwygodniejszym sposobem pobrania poprawek Microsoftu jest skorzystanie z serwisu aktualizacyjnego
Microsoft Update.
Komentarz Microsoft wreszcie załatał błędy, o których w środowisku ekspertów ds. bezpieczeństwa było głośno już od kilku tygodni. Teraz piłeczka jest po stronie użytkowników Windows - powinni jak najszybciej zainstalować przygotowane przez koncern poprawki. Wielu ekspertów twierdzi bowiem, że lada chwila możemy spodziewać się zmasowanego ataku robaka czy trojana wykorzystującego te luki. A do zabezpieczenia się przed nim nie wystarczy przygotowanie poprawek przez Microsoft - teraz czas na właściwe łatanie (a to już zadanie użytkowników).
Warto w tym miejscu przypomnieć atak Confickera, który pojawił się w listopadzie 2008 r. - robak zdołał błyskawicznie zainfekować miliony komputerów na całym świecie i wywołać ogromne zamieszanie w Sieci. A przecież rozprzestrzeniał się przez lukę, którą Microsoft załatał na kilka tygodni przed pojawieniem się "szkodnika" - problem polegał na tym, że znaczna część użytkowników jej nie zainstalowała.
Czytaj więcej o
Microsoft Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl