Broń zaprezentowaną niedawno w
rosyjskiej telewizji zaczęto już nawet nazywać
"zabójcą Abramsów".
RPG-30 to nowy rozdział w odwiecznej rywalizacji broni oraz środków zabezpieczających. W latach 80. pojawił się tzw. pancerz reaktywny, którego zadaniem było zwalczanie pocisków przeciwpancernych. W momencie uderzenia pocisku eksplodowała umieszczona w pancerzu niewielka porcja materiału wybuchowego i niszczyła ładunek kumulacyjny. W odpowiedzi pojawiły się tzw. głowice tandemowe, które - jak sama nazwa mówi - składały się z dwóch ładunków. Jedna neutralizowała pancerz reaktywny, druga docierała do celu.
Projektanci broni idą ostatnio krok dalej - zamiast reaktywnego pancerza stosują systemy aktywnej ochrony. Przykładem jest np. rosyjska
Arena, słynny izraelski
Trophyczy rozwijany przez USA
U.S. FCLAS. Ich zadaniem jest wykrywaniem nadlatującego pocisku i strącenie lub zniszczenie go w locie przed uderzeniem w cel (służą do tego ładunki typu DIME -
Dense inert metal explosives - wystrzeliwujące niewielką chmurę mikroodłamków).
W RPG-30 zastosowano 105-milimetrową tandemową głowicę kumulacyjną, która jest w stanie przebić 650-milimetrową stalową płytę pokrytą pancerzem reaktywnym. Jednak najciekawszą innowacją jest wyposażenie granatniki w drugą "lufę", z której na ułamek sekundy przed właściwą głowicą bojową wystrzeliwana jest mniejsza rakieta. Jej zadaniem jest zmylenie system aktywnej ochrony - autorzy nowej wersji RPG zakładają, że jeśli system w pierwszej kolejności zajmie się "wabikiem", to nie będzie w stanie zareagować na właściwy pocisk.
Rosyjska agencja TASS
przytoczyła ostatnio wypowiedź anonimowego rosyjskiego eksperta, który mówił, że dzisiejsze systemy aktywnej ochrony potrafią wykryć i zareagować na dwa pociski tylko jeśli pojawią się one w odstępie co najmniej 0,2 sekundy. Jeśli czas ten będzie krótszy, system nie zdoła zestrzelić drugiego pocisku.
Granatnik RPG-30 jest produkowany przez firmę Bazalt, jednak na
jej stronie nie ma jeszcze informacji o nowej wersji (inna sprawa, że najświeższe aktualności pochodzą z 2007 r.). Tak czy owak, RPG-30 nie wydaje się być "zabójcą Abramsów" - na pewno nie taka była intencja twórców broni. Abramsy nie mają ani pancerza reaktywnego, ani systemu aktywnej ochrony. W amerykańskim czołgu zastosowano zdecydowanie bardziej tradycyjne rozwiązanie: wielowarstwowy pancerz zbudowany m.in. z płyt ze zubożonego uranu.
Faktem jest, że odnotowano przypadki przebicia pancerza zarówno Abramsa, jak i brytyjskiego Challenger II przez
pociski wystrzelone z RPG-29 (one również są kalibru 105 mm). Nie jest niestety możliwe stworzenie pojazdu, którego pancerz w każdym miejscu będzie miał ponad 600 mm grubości - każdy czołg ma jakiś słaby punkt. Inna sprawa, że niewielka głowica RPG jest w stanie zrobić w pancerzu stosunkowo mały otwór - wielokrotnie zdarzyło się, że czołg został skutecznie trafiony kilkoma pociskami RPG, a mimo to wciąż działał, zaś załoga odniosła tylko niewielkie obrażenia.
Najbardziej interesujące w całej tej sprawie wydaje się to, że Rosjanie tak bardzo skupili się na zwalczaniu zabezpieczenia, którego tak naprawdę nie ma jeszcze na polu walki.
Warto pamiętać, że jednym z atutów wielomilionowego programu
Future Combat System ma być możliwość tworzenia pojazdów, które będą ważyły połowę tego, co 60-tonowy Abrams, ale będą
tak samo dobrze jak on zabezpieczone przed ostrzałem (właśnie dzięki systemowi aktywnej ochrony). Jeśli okaże się, że RPG-30 rzeczywiście będzie sobie skutecznie radził z takim systemem, to projektanci FCS mają twardy orzech do zgryzienia...
Podsumowując: RPG-30 zabójcą Abramsów? Cóż, nie bardzo. Zabójcą FCS? Hm....