Pewnie już wiecie, że oprócz iPada Apple zaprezentował również wczoraj swoją nową aplikację do obsługi e-booków oraz zarządzania kolekcją cyfrowych książek - iBooks. Zaraz po jej premierze pojawiły się jednak głosy, że Apple bezczelnie skopiował cały jej koncept z dostępnego od jakiegoś czasu programu Classics.
I w sumie trudno się z tymi głosami nie zgodzić - bo oba programy wyglądają praktycznie identyczne. W obu przypadkach ekran startowy imituje półkę z książkami. Użytkownik może kliknąć na dowolny tytuł i natychmiast rozpocząć lekturę. W iBooks Apple wykorzystał praktycznie wszystkie istotne elementy znane z Classics- okno główne z półką, animację pojawiającą się po wybraniu jakiegoś tytułu oraz sposób prezentowania tekstu.
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż również Classics nie jest w pełni autorską aplikacją - jej interfejs wzorowany jest na wyglądzie programu Delicious Library. Tyle, że twórcy Classics zapytali autora Delicious Library o zgodę na wykorzystanie jego projektu (i uzyskali ją) - a Apple po prostu skopiował szatę graficzną i koncept aplikacji.
Potwierdza to zresztą Wil Shipley (twórca oryginalnego projektu) - już w czasie oficjalnej prezentacji iPada napisał na Twitterze (w kilku kolejnych postach):
"Nie, Apple nie wykupił u mnie żadnej licencji na iBooks. Po prostu mnie skopiowali. Cóż, trudno (...) Wygląda na to, że Apple'owi nie wystarczyło zatrudnienie wszystkich pracowników, którzy pracowali nad Delicious Library - firma musiała jeszcze skopiować wygląd mojego programu. Powinienem się czuć wyróżniony?"
Porównajcie sami - naszym zdaniem podobieństwo jest bezdyskusyjne.