Brak obsługi Flash może okazać się minusem iPada przy bardziej zaawansowanych zastosowaniach. Skoro to już nie smartfon, lecz "nowy sposób doświadczania komputera", który w wielu sytuacjach może zastąpić notebooka, to Flash wydaje się być niezbędny. Chyba, że iPad spełniać ma funkcje raczej czytnika książek. Wtedy brak obsługi Flash może nie być dotkliwy.
Apple od dawna opiera się przeciwko wprowadzeniu obsługi Adobe Flash do
iPhone'a (a teraz, jak widać, także do iPada). Podobno za decyzją stoi sam Steve Jobs, który miał kiedyś stwierdzić, że brak Flasha pozwoli na lepszą kontrolę App Store. Z drugiej strony są także całkiem rozsądne argumenty przemawiające za porzucaniem Flasha na smartfonach (oraz iPadzie). Są to między innymi nieporównywalnie gorsza wydajność tych urządzeń, niż regularnych komputerów. Do tego pliki flashowe wpływają na szybsze zużywanie się baterii, oraz na słabsze połączenie z Internetem. Flash jest dość "zasobożerny", zużywa dużo pamięci. CPU znajdujące się w smartfonach nie mają przeważnie takiej mocy.
Do tego życie na baterii - Jobs twierdzi, że iPad może działać bez ładowania nawet do 10 godzin. Jednak dodając obsługę Flash, urządzenie musiałoby dokładnie przetworzyć wszystko, co znajduje się na ekranie - oddać barwy, ruch, częste zmiany.
Decyzja taka wywołana może być także coraz bardziej upowszechniającym się standardem HTML 5, co w konsekwencji może wyeliminować konieczność korzystania z wtyczek. Takich właśnie jak Adobe Flash czy
Microsoft Silverlight.
iPad - szczegóły techniczne Czytaj więcej na
Technologie.gazeta.pl