"OpenBitTorrent jest wykorzystywany do nielegalnego dystrybuowania plików i podejrzewamy, że jest to stary tracker The Pirate Bay - tyle, że ze zmienioną nazwą. Zaraz po jego uruchomieniu do OpenBitTorrent dodano wszystkie pliki torrent, które wcześniej znajdowały się w TPB" - powiedziała w rozmowie ze szwedzkimi mediami Monique Wadsted, prawniczka reprezentujące Hollywood.
Administratorzy OpenBitTorrent zdecydowanie zaprzeczają na swojej stronie takim opiniom - napisano tam m.in.
"Niektórzy błędnie uznają OpenBitTorrent za część lub poboczny projekt serwisu The Pirate Bay - pewnie dlatego, że krótko po uruchomieniu korzystaliśmy z usług tej samej firmy hostingowej (w okresie od lutego do sierpnia 2009 r.) i niekiedy przydzielano nam adresy IP z tej samej puli, należącej do przedsiębiorstwa DCP Networks. OpenBitTorrent był wtedy klientem DCP Networks, zaś jeden z pracowników tej firmy - Fredrik Neij - to jednocześnie współzałożyciel of The Pirate Bay."
Przedstawiciele MPAA już zażądali od szwedzkiego sądu wydania firmie Portlane of Sweden - świadczącej OpenBitTorrent usługi dostępowe - odcięcia serwisu od Sieci.
Zarzuty MPAA wobec OpenBitTorrent zostały przedstawione dzień po tym, jak administratorzy The Pirate Bay
oficjalnie poinformowali o zlikwidowaniu ich trackera bittorrentowego i "przesiadce" na zdecentralizowane protokoły DHT i PEX.
Zdaniem niektórych szwedzki mediów ta decyzja nie do końca była dobrowolna - może ona mieć coś wspólnego z wydanym w październiku przez sąd nakazem usunięcia z serwisu odnośników do wszystkich nielegalnych plików (w przeciwnym razie administratorzy mieli zapłacić grzywnę, zaś serwis miał zostać zamknięty).
Przypomnijmy, że cztery współzałożyciele TPB wciąż czekają na rozpatrzenie apelacji w sprawie wyroku, który zapadł w procesie wytoczonym im przez Hollywood (skazano ich na kary więzienia i miliony USD grzywny).
Torrenty Top 10: Najczęściej ściągane filmy z sieci (09.11- 15.11. 2009) Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl