Technologie.gazeta.pl
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kobieta straciła pracę przez... błąd w bazie danych FBI

Kim Zetter
2009-11-03, ostatnia aktualizacja 2009-11-03 16:33

Pewna Amerykanka straciła ostatnio pracę w księgowości - z powodu... błędu w bazie danych, z której korzysta FBI. Sprawa została wyjaśniona - ale mimo to pracodawca nie chce przyjąć jej z powrotem.

FBI
fot. FBI
FBI
SONDAŻ
Czy chcesz, by polskie służby działały tak jak FBI?

Tak
Nie
Nie wiem

Z relacji gazety Baltimore Sun wynika, że ową pechową Amerykanką jest niejaka Eschol Amelia "Amy" Studnitz, która od sierpnia 2008 r. pracowała w firmie Corporate Mailing Services (była księgową).

Kilka miesięcy temu CMS wygrała przetarg na obsługę korespondencji rządowej agencji SSA (Social Security Administration). Studnitz znalazła się w grupie kilku pracowników, którzy mieli realizować to zlecenie - w tym celu SSA miała przyznać im uprawniania dostępu do poufnych informacji. Aby uzyskać taki status, pracownik musi wyrazić zgodę na sprawdzenie jego kartoteki przez FBI. Nasza bohaterka zgodziła się na to bez namysłu - była pewna, że jest "czysta". Niestety - krótko później do szefów CMS dotarł list od SSA, w którym napisano, że pani Studnitz nie nadaje się do pracy z dokumentami SSA.

W tym momencie zaczyna się robić dziwnie - bo szefowie CMS zamiast po prostu wyłączyć Studnitz z prac nad zleceniem dla SSA... wyrzucili ją z pracy (mimo iż we wspomnianym liście nie napisano, dlaczego kobieta nie może zajmować się poufnymi danymi). Dano jej zaledwie kilka minut na uporządkowanie biurka i opuszczenie budynku firmy.

Kobieta przez cały czas tłumaczyła wszystkim, że nigdy nie była aresztowana czy oskarżona o jakieś przestępstwo (faktycznie, jedyny proces w jakim brała udział to spór cywilny o pewną nieruchomość). Dwa tygodnie później jej wersja została potwierdzona - urzędnicy z Social Security Administration przesłali do CMS kolejne pismo. Napisali w nim, że podczas pierwszego sprawdzania przeszłości kobiety popełniono błędy i niesłusznie uznano ją za nieodpowiednią do pracy z poufnymi dokumentami.

Teoretycznie to powinno rozwiązać problem. Ale nie - szefowie CMS stwierdzili, że nie mogą tak po prostu anulować zwolnienia kobiety. Zamiast tego kazali jej ponownie ubiegać się o tę samą posadę - a gdy Studnitz złożyła niezbędne dokumenty i przeszła rekrutację, usłyszała, że... w firmie trwa reorganizacja i na razie nie ma dla niej miejsca. Przedstawiciele CMS oświadczyli jej też, że odkryli pewne fakty na jej temat i uznali, że nie mogą jej ponownie zatrudnić.

Później okazało się, że przyczyną całego zamieszania był... prosty błąd w bazie danych FBI (National Criminal Information Center), w której przechowywane są informacje o skazanych, zbiegach, zaginionych itp. Mimo to kobieta wciąż jej bez pracy - CMS wciąż jej nie zatrudnił, a innej posady na razie nie znalazła. Pani Studnitz rozważa pozwanie byłego pracodawcy.

FBI włamywało się przez WiFi

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Źródło: Wired News

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2

2 głosy

Gazeta.pl


Polecamy filmy