"To będzie procesor ogólnego zastosowania, na którym będzie można uruchamiać standardowe oprogramowanie - z minimalnymi modyfikacjami. Będziemy w stanie zaoferować użytkownikom wydajność co najmniej czterokrotnie większą niż w przypadku najnowszego Intela Nehalem-EX - przy mniejszym o 70% zużyciu energii" - mówi Anant Agarwal, szef działu technicznego firmy Tilera. Jej 100-rdzeniowy procesor, wyprodukowany w technologii 40 nm, ma się pojawić na rynku na początku przyszłego roku.
Wśród sposobów, których chwytają się producenci procesorów by obejść słynne prawo Moore'a (w myśl którego liczba tranzystorów w mikroprocesorach podwaja się co dwa lata) najpopularniejsze to zwiększanie częstotliwości taktowania zegara oraz dodawanie kolejnych rdzeni. "Ale przyspieszanie zegara ma swoje ograniczenia" - mówi Will Strauss,
analityk z firmy Forward Concepts. "Nie można tego robić w nieskończoność - w pewnym momencie jedynym sposobem na zwiększenie wydajności staje się dodawanie rdzeni. To jest najbardziej przyszłościowe rozwiązanie".
Dodajmy, że nad podobnym projektem pracuje już Intel - w zeszłym roku firma zaprezentowała prototypowy procesor z 80 rdzeniami. Przedstawiciele koncernu obiecywali wtedy, że taki układ może trafić do sklepów najdalej za pięć lat.
Tilera - start-up stworzony przez naukowców z Massachusetts Institute of Technology (MIT) - działa od 2007 r. Przedstawiciele firmy zapowiadają, że jej pierwsze procesory trafią do sklepów za kilka miesięcy. Jeśli tak się stanie, to znaczy, że Tilera stworzyła od podstaw nowy procesor w zaledwie 3 lata - w świecie półprzewodników to niesamowity wynik. Było to możliwe dzięki stworzeniu zupełnie nowej architektury, pozbawionej wielu ograniczeń technologii x86.
Gdy w procesorze rośnie liczba rdzeni, głównym wyzwaniem staje się kwestia komunikowania się z pamięcią - tak, by wszystkie dane były odpowiednio szybko przekazywane. Aby rozwiązać ten problem, inżynierowie z Tilera zastosowali architekturę opartą na sieci kratowej (ang. mesh network) - dzięki temu udało się zlikwidować konieczność przekazywania wszystkich informacji przez jeden centralny punkt łączący wszystkie rdzenie (co mogłoby znacząco ograniczać przepustowość). Agarwal nazywa ów punkt "skrzyżowaniem" - w dostępnych dziś układach jego obecność nie tylko komplikuje proces przekazywania danych, ale także zmusza projektantów układów do ograniczania liczby rdzeni (aby uniknąć "korków" informacyjnych).
Zamiast tego Tilera wyposażyła każdy rdzeń w odpowiedni przełącznik i odpowiednio je uporządkowała (w tzw. siatkę - grid) - dzięki temu udało się wyeliminować ów centralny punkt, ograniczyć problemy z przekazywaniem danych i zmieścić w jednym układzie do 100 rdzeni.
"Jeśli potrzebujesz układu o ogromnej wydajności - np. do jednoczesnego kodowania i rozkodowywania wielu strumieni
wideo, nasz układ będzie dla ciebie dużo bardziej odpowiedni niż jakikolwiek procesor Intela czy dedykowany moduł DSP [digital signal processor - red.]" - tłumaczy Agarwal. Co więcej - w przeciwieństwa do systemów obliczeniowych wykorzystujących karty graficzne, na procesorze Tilera będzie można uruchamiać aplikacje stworzone z myślą o procesorach Intel x86 (po odpowiednim zrekompilowaniu).
Niestety, raczej nie uruchomimy na nim w najbliższym czasie
Windows 7 - na to użytkownicy będą musieli poczekać jeszcze kilka lat.
Intel Core i7 - wydajne procesory do laptopów Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl