Większość reklam telewizyjnych jest wkurzająca - ale zdecydowanie najgorsze spoty robią firmy działające w branży komputerowej. Niektóre są tak złe, że niektórzy zastanawiają się, czy nie jest to aby zamierzone...
Pamiętacie film "Węże w samolocie?" No to wyobraźcie sobie, że jego twórcom dano dostęp do nieograniczonych zasobów finansowych Microsoftu i powiedziano - "Dobra, zróbcie dla nas jeden z tych superfajnych wirusowych spotów - one podobno sprawiają, że firmy postrzegane są jako nowoczesne i trendy". Brzmi to może głupio - ale nie mamy pomysłu, jak inaczej wyjaśnić genezę niektórych klipów reklamowych...
Kto, na Boga, wpadł na pomysł, że film przedstawiający kobietę wymiotującą - trzykrotnie - na męża - może zachęcić ludzi do korzystania z Internet Explorera 8? Kto uznał, że sześciominutowy klip przedstawiający ględzenie na temat organizowania przyjęcia sprawi, że klienci polubią Windows 7? Po obejrzeniu tych filmów niewiele brakowało, a sami byśmy wymiotowali...
Powyżej wspomnieliśmy tylko o kilku spotach - reszta poniżej. Oto nasza lista beznadziejnych, fatalnych, dziwnych, chorych spotów. Ułożyliśmy je według zasad Jay'a Leno - od najmniej do najbardziej idiotycznych. Trzymajcie się...
8. Notebooki MSI chwytane zadkami
Możemy tylko próbować sobie wyobrazić, jaki był stan umysłu pracowników działu marketingu firmy MSI, którzy wpadli na pomysł tej dziwacznej reklamy. Jesteśmy przekonani, że panowie w obcisłych wdziankach tak naprawdę nie potrafią łapać notebooków tyłkami... ale, kurcze, w tym spocie jest coś, co nas przyciąga. Ale to chyba nie znaczy, że jesteśmy zboczeni, nie?
7. Transwestyci z "Legend of Zelda"
Wiemy, że wiele osób z jakiegoś powodu błędnie uznaje, że główna postać gry "Legend of Zelda" - czyli Link - ma na imię Zelda. To zabawny błąd, bo Link jest facetem, a Zelda - dziewczyną. I może właśnie z tego nieporozumienia nabijali się marketingowcy Nintendo w starym spocie, reklamującym "Legend of Zelda: Link to the Past"? Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Linka grała tam kobieta? No chyba, że ludzie z Nintendo są po prostu dziwni... hmm, ten rap i taniec ze spotu wydają się potwierdzać tę ostatnią teorię...
6. GE składa hołd lokomotywom
Dlaczego właściwie GE Locomotive - dział GE odpowiedzialny za produkcję lokomotyw - produkuje reklamy? Raczej wątpliwie jest, że ktoś obejrzy taki spot w telewizji i zaraz wyskoczy na miasto kupić lokomotywę... Wygląda na to, że ktoś tu próbował zrobić coś zabawnego, ale nie bardzo wyszło - efekt trochę popsuli ci poważni, brodaci panowie (którzy dziś już pewnie nie występują w reklamach, tylko modlą się o zachowanie posady - branża jest w kryzysie). Ale z drugiej strony - gdzie indziej możesz zobaczyć pracownika firmy kolejowej grającego na przenośnym keyboardzie?
5. Fałszujący skarpetowy szczeniak z Pets.com
Ktoś, kto przygotowywał spot dla Pets.com, powinien brać przykład z sieci Taco Bell, która do swoich reklam zatrudniła słodkiego szczeniaczka. To coś, co widać w poniższym spocie, to jakaś paskudna, niechlujnie zszyta, skarpetowa podróbka. Rany, jeśli prowadzisz witrynę poświęconą zwierzętom domowym, to może lepiej jest wykorzystać w spocie prawdziwego psa? Reklam z tej serii było sporo - ale ta, z fałszującym szmacianym psem, jest z pewnością najgorsza. Nie znosił jej nawet ten anonimowy dziennikarz Wired.com, któremu cała seria nawet się podobała... (pozdrowienia dla @AlexisMadrigal).
4. Mrożąca krew w żyłach lodowa dama z reklamy Palma
Nieczuła, zimna i pozbawiona brwi kobieta, która mówiła głosem delikatnym i przerażającym niczym Christian Bale, powodowała u nas ciarki i gęsią skórkę. Owszem, to niezły efekt - ale wątpimy, by ta postać przyczyniła się do zwiększenia sprzedaży Palma Pre. Jedyny pozytywny efekt tych reklam to... ich parodie, takie jak ta poniżej (osoby o słabym sercu powinny darować sobie końcówkę).
3. Microsoft: piosenka o Songsmith
Microsoft powinien wydać książkę zatytułowaną "Jak wkurzać konsumentów i poniżać ludzi". Przypuszczamy, że na potrzeby tego spotu firma przeprowadziła casting w stylu Idola. Chodziło o wybranie kandydatów z zapaleniem krtani - po to, by pokazać, jak to Songsmith pozwala ładnie śpiewać nawet najgorszym wokalistom. Nie do końca to wyszło - bo wrażenie jest dokładnie odwrotne. Microsofcie, bardzo dziękuję za traumatyczne doznania, które pojawiły się po obejrzeniu tego spotu - od tej pory zaobserwowałem u siebie odruch, który polega na automatycznym wymierzaniu ciosu w szczękę osobie, która zaczyna śpiewać przed komputerem.
Ten klip jest wyjątkowo zaskakujący, bo akurat Windows 7 jest zadziwiająco fajny - zupełnie nie wiemy jak to się stało, że marketingowcy byli w stanie wymyślić tak fatalną reklamę. Musiałbyś być wysterylizowanym kosmitą, by móc utożsamić się z którąkolwiek z tych wypranych z emocji postaci, dyskutujących o imprezie z okazji Windows 7. Już kiedyś widziałem podobne istoty - ale to było wtedy, gdy pisałem pracę naukową o sekcie Heaven Gate (tak, chodzi mi o ten film, który zarejestrowali zaraz przed zbiorowym samobójstwem). Wrażenia są mniej więcej takie same. Ale i tu jest coś pozytywnego - znacznie krótsza parodia.
Ten klip był tak fatalny, że z powodzeniem mógłby zdobyć tytuł najgorszej reklamy w historii IT... gdyby kilka miesięcy temu Microsoft nie zrobił jeszcze gorszego.
1. IE8, OMGIGP i prywatność, czyli "Ten film z rzyganiem"
Gdy jakiś czas temu rozmawiałem z pracownikami Microsoftu o Internet Explorerze 8, powiedzieli mi, że ich celem jest skłonienie ludzi, by nie postrzegali IE8 przez pryzmat IE6. Później okazało się, że elementem tej strategii był film z drobiazgowo sfilmowanymi scenami wymiotowania. Drogi Microsofcie, obawiam się, że wam nie wyszło - wciąż pamiętam jaką słabą przeglądarką był IE6, a do tego mam teraz jeszcze wyryte w mózgu obrazy wymiotującej kobiety (które sprawiły, że przez długi czas chciałem być jak najdalej od IE8)...