Technologie.gazeta.pl
Polecamy filmy

ZSRR zbudował Maszynę Zagłady

Nicholas Thompson
25.09.2009 12:29
A A A Drukuj
ZSRR zbudował Maszynę Zagłady fot. Wired News
W latach 80. radzieccy naukowcy zbudowali Maszynę Zagłady, która... wciąż działa. Dowiedziałem się o tym przypadkiem, podczas zbierania materiałów do mojej książki "The Hawk and the Dove: Paul Nitze, George Kennan, and the History of the Cold War".
Zadaniem tego systemu było umożliwienie ZSRR przeprowadzenie częściowo zautomatyzowanego ataku nuklearnego, będącego odpowiedzią na agresję ze strony USA. Zakładano, że taka odpowiedź nastąpi nawet, jeśli Amerykanom uda się wcześniej zniszczyć Kreml oraz Ministerstwo Obrony. Wszystkim, którzy dowiadują się teraz o tym pomyśle, ciśnie się na usta jedno pytanie: dlaczego Rosjanie nam o tym nie powiedzieli? Przecież wszyscy świetnie wiemy z filmu Dr Strangelove, że podstawowym zadaniem Maszyny Zagłady jest przekonanie drugiej strony konfliktu, że atak nie ma sensu i przyniesie jedynie obustronną zagładę.

Odpowiedź na to pytanie jest jedną z najciekawszych rzeczy, jakich dowiedziałem się podczas moich badań. Owszem, Sowieci obawiali się m.in. tego, że wiedząc o tym systemie, możemy spróbować go wyłączyć [autor tekstu jest Amerykaninem - red.]. A poza tym nie chcieli, byśmy wiedzieli, że ów system miał zniechęcać do przeprowadzenia ataku również... ich samych. Szerzej piszę o tym w innym artykule z bieżącego wydania Wired - oto jego fragment:

System Perimeter gwarantował, że Moskwa będzie w stanie odpowiedzieć na ewentualny atak. Po to go zresztą zaprojektowano - miał zapobiegać... przedwczesnemu atakowi ze strony ZSRR. O co chodzi? "Chcieliśmy w ten sposób ostudzić niektóre gorące głowy - polityków i wojskowych, którzy obawiali się, że USA mogą zetrzeć nas z powierzchni Ziemi [i dlatego byli skłonni zaatakować jako pierwsi - red.]. Daliśmy im gwarancję - nawet jeśli druga strona zaatakuje, to i tak będziemy mogli się zemścić. Ci, którzy nas zaatakują, zostaną ukarani" - mówi Alexander Zhelenyakov, były wysoki urzędnik radzieckiej agencji kosmicznej.

Perimeter miał również zapewnić ZSRR trochę czasu w kryzysowej sytuacji. Gdy w grudniu 1983 r. Amerykanie rozlokowali w RFN niezwykle celne jak na owe czasy rakiety Pershing II, analitycy z Kremla wyliczyli, że ZSRR będzie miał jedynie 10-15 minut na reakcję (od momentu wykrycia nadlatujących rakiet przez radary, do chwili uderzenia w cele na radzieckiej ziemi). Sytuacja była groźna - atmosfera paniki i paranoi sprawiała, że drobna awaria radaru, czy stado gęsi mogły zostać uznane za dowód amerykańskiej agresji i spowodować kontratak nuklearny.

Perimeter rozwiązywał ten problem - gdy radary wykryły coś podejrzanego, ale nie było pewności, czy to prawdziwy atak, czy tylko jakieś zakłócenie, po prostu włączono ten system. Jeśli okazywało się, że to stado gęsi, to Perimeter po pewnym czasie przechodził w stan czuwania. Bo w końcu dużo łatwiej potwierdzić detonację na własnej ziemi niż wystrzelenie rakiety z drugiego końca kontynentu. "Po to jest ten system - by pomagał w unikaniu tragicznych pomyłek" - mówi Valery Yarynich, jeden z jego twórców.

"The Hawk and the Dove: Paul Nitze, George Kennan, and the History of the Cold War".

Elektro-miotacze w amerykańskich samolotach?

USA skorzystają z eksperymentalnej tarczy antyrakietowej?

Pentagon nie pomoże w wykryciu zabójczych asteroid

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      14 głosów

    PYTANIE Kto wygrałby wojnę nuklearną w latach 80.?

     USA
     ZSRR
     Nikt