Wydawało się pewne, że autorzy Spotify zostaną poproszeni na przykład o zrezygnowanie z offline'owego trybu odtwarzania muzyki, który pozwala na synchronizowanie list odtwarzania stworzonych na komputerze z
iPhone'm (przez
WiFi) - dzięki temu muzyka jest buforowana w pamięci i można ją odtwarzać nawet jeśli połączenie jest słabe lub się rwie.
Ale przedstawiciele Spotify potwierdzili w rozmowie z Wired.com, że wersja oficjalnie zatwierdzona przez
Apple ma ów krytyczny dla jej popularności tryb. Krytyczny - bo funkcja ta może sprawić, że kupowanie muzyki w iTunes (lub pobieranie jej z Sieci
P2P) stanie się zbędne. To nie koniec - w zatwierdzonej aplikacji przy piosenkach nie pojawiają się odnośniki umożliwiające kupowanie poszczególnych utworów w iTunes (ta funkcja jest w wielu innych muzycznych aplikacjach dla iPhone'a). Dlaczego więc Apple zatwierdził ten
program?
Jednym z czynników może być fakt, że tryb offline bardzo podoba się operatorom komórkowym (którzy również mają tu coś do powiedzenia) - bo odciąża sieć, eliminując potrzebę stałego strumieniowego przesyłania muzyki. Apple z pewnością rozmawia o takich rzeczach z operatorami - pozwolenie na tryb offline może być ustępstwem, które później przyda się w innych negocjacjach.
Niewykluczone też, że Apple tak naprawdę niewiele przejmuje się tym, że użytkownicy iPhone'ów i iPodów Touch stracą zainteresowanie iTunes. Choćby dlatego, że i tak nie kupują tam zbyt dużo muzyki - Steve Jobs przyznał kilka lat temu, że w pamięci przeciętnego iPoda jest tylko ok. 22 piosenek legalnie kupionych w iTunes. Dziś ta liczba jest pewnie jeszcze mniejsza.
A jednocześnie ok. połowa użytkowników iPhone'a kupuje każdego miesiąca co najmniej jeden program w App Store - a Apple zawsze kasuje ok. 30% marży, niezależnie czy kupisz u nich piosenkę w iTunes czy program w App Store.
Zjawisko o nazwie "App Store" dopiero się rozkręca - choć już teraz jest tam aż 65 tys. aplikacji. Tylko w tym roku zyski Apple'a z tego sektora działalności mogą sięgnąć 2,4 mld USD (na iTunes firma Jobsa zarobiła w ubiegłym roku 3,3 mld). A trzeba pamiętać, że iTunes działa od sześciu lat, zaś App Store - niewiele ponad rok.
Wygląda więc na to, że doskonale funkcjonujący sklep z aplikacjami - pozbawiony wad i braków, które mogłyby sprawić, że użytkownik zainteresuje się np. Androidem - może być dla Apple ważniejszy niż sprzedawanie muzyki.
Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl