"Na dłuższą metę lepszym dla klientów rozwiązaniem - pod względem kosztów - jest sprzedawanie im produktu w cenie odzwierciedlającej jego realną wartość. Wprowadzanie wysokich opłat za treści i zmuszanie klientów do dokonywania określonej liczby zakupów zwykle powoduje problemy" - mówił Bezos w rozmowie ze Stevenem Levy'm z Wired podczas zorganizowanej przez naszą redakcję konferencji Disruptive by Design. I zaraz dodał: "Rozważaliśmy "komórkowy model" dystrybuowania Kindle - ostatecznie jednak zdecydowaliśmy, że zmuszanie ludzi do związywania się na przewidziany w umowie czas nie będzie dobrym posunięciem. Woleliśmy im powiedzieć: to urządzenie kosztuje tyle, bo rzeczywiście tyle jest warte".
"Sprzedaliśmy mnóstwo telefonów komórkowych za symboliczne kwoty - każdy wie, że jeśli kupujesz komórkę za kilka centów, to musi być w tym jakiś haczyk. I zwykle jest - resztę dopłacasz w abonamencie przez dwa lata obowiązywania umowy z operatorem. W Kindle tego nie ma - przeznaczona dla posiadaczy urządzenia usługa Whispernet jest darmowa" - tłumaczył szef Amazon.com.
Bezos zastrzegł jednak, że jeśli klienci jasno zadeklarują, że wolą płacić mniej za urządzenie, a więcej za miesięczny abonament, to firma rozważy wprowadzenie takiej oferty. Z jego analiz wynika, że
Amazon mógłby sprzedawać nowy model Kindle'a - DX - za 99 USD. Ale wtedy klient musiałby płacić co najmniej 60 USD miesięcznie za Whispernet lub zobowiązać się do kupienia co miesiąc określonej liczby książek.
"Urządzenie kosztuje 489 USD - i to jest bardzo niska cena za produkt, który ma w środku skomplikowany komputer, zupełnie nowy typ wyświetlacza oraz moduł 3G" - mówił Bezos.
Jego zdaniem Kindle DX wypada nieźle nawet w porównaniu do popularnych smartphone'ów - które przecież są zwykle subsydiowane przez operatorów.
Szef Amazona tłumaczył też, że sprzedawanie Kindle bez dopłat i abonamentu pozwoliło serwisowi na zachowanie oddzielnych struktur działów odpowiedzialnych za prace nad tym urządzeniem oraz sprzedaż e-booków. Dzięki temu serwis eBooks jest wciąż dostępny dla użytkowników innych urządzeń - np.
iPhone'a czy konkurencyjnych czytników e-książek. "Chcieliśmy mieć w ofercie najlepszą elektroniczną księgarnię i najlepszy czytnik e-booków - ale nie chcieliśmy wykorzystywać tych dwóch produktów do promowania siebie nawzajem" - powiedział Bezos.
Ktoś powinien podrzucić ten cytat Steve'owi Jobsowi, bo przecież
Apple zrobił dokładnie to, czego chciał uniknąć Amazon - nierozerwalnie związał swój sklep multimedialny ze swoim odtwarzaczem....
Śledź temat na bieżąco na
technologie.gazeta.pl