Nowe, poprawione i rozbudowane API przeznaczone są dla developerów, którzy chcieliby zacząć tworzyć dodatki do
Chrome'a. Na razie są
dwa naprawdę użyteczne dodatki - pierwszy umożliwia podgląd liczby wiadomości na koncie Gmail oraz zaś drugi ułatwia łatwe subskrybowanie wątków RSS oraz Atom do
Google Readera.
I choć akurat te rozszerzenia związane są silnie z Google, to nowe API zawierają sporo nowych opcji, które pozwolą programistom na tworzenie naprawdę interesujących rzeczy. Oczywiście, na chwilę, w której wokół Chrome powstanie tak gigantyczny ekosystem dodatków i wtyczek, jak wokół Firefoksa, przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Ale widać wyraźnie, że dodatki są obecnie dla Chrome priorytetem.
Na razie nie jest łatwo - zainstalowanie dostępnych obecnie wtyczek do Chrome jest dość skomplikowane. Po pierwsze, musisz upewnić się, że otrzymujesz poprawki i uaktualnienia przeznaczone dla developerów (aby to zrobić, zainstaluj
Chrome Channel Changer i przełącz kanał na "developer"). Potem musisz uruchomić Chrome z linii poleceń, dodając komendę "--enable-extensions" na końcu ścieżki.
Zespół odpowiedzialny za Chrome czyni również spore postępy z makową wersją przeglądarki - jeśli testowałeś któreś ze starych wydań testowych, to zauważysz znaczącą różnicę. Najnowszy Chrome for Mac wciąż jest wydaniem eksperymentalnym - ale jest znacznie stabilniejszy i wydajniejszy niż poprzednie wersje. CNet.com niedawno
porządnie go przetestował i uzyskał te same wyniki, co ja w swoich prywatnych testach - Chrome bije na głowę Firefoksa jeśli chodzi o czas uruchamiania się, a na dodatek wygrywa ze wszystkimi przeglądarkami w kwestiach związanych z obsługą JavaScript (
GMail, Google Reader, Netflix itp).
Oczywiście, na razie gotowa jest tylko wersja dla
Windows - wydania dla Mac OS X raczej nie polecałbym do codziennej pracy. Ale jeśli interesuje się, co zespół Chrome szykuje dla "makowców", radzę zapoznać się z wersją testową, dostępną na witrynie
Chromium..
Śledź temat na bieżąco na
technologie.gazeta.pl