Zdecydowałem się na przekształcenie mojego MSI Winda w szafę grającą, ponieważ nie nadaje się on do większości innych zadań komputerowych. Ten model wyposażony jest akurat w całkiem pojemny - 160-gigabajtowy - dysk, ale mój projekt szafy powstał z myślą o netbookach ze zdecydowanie mniejszym dyskiem. Oczywiście, wszystko zadziała również bez problemu na zwykłym komputerze.
Ja zdecydowałem się na wykorzystanie zhackowanego Winda z zainstalowanym systemem Mac OS X - ale równie łatwo można to zrobić z fabrycznie zainstalowanym
Windows XP. Tak będzie nawet łatwiej (o tym później).
Masz więc iTunes, ale w twojej maszynie jest tylko dysk SSD o pojemności 4 GB. Nie zmieści się tam zbyt wiele muzyki - ledwo zmieściłaby się tam moja kolekcja podcastów. Dlatego też w tym projekcie wykorzystam iTunes jedynie do podcastów, zaś całą resztę muzyki będziemy pobierali z Internetu (za pośrednictwem strumieniowej transmisji dźwięku - nie chcemy bawić się w pożerające przestrzeń dyskową pobieranie).
Istnieje wiele internetowych "radiostacji" - czyli stron, które pozwalają na wybranie dowolnego gatunku muzycznego czy nawet artysty i stworzenie odpowiedniej playlisty. Jedną z nich jest Pandora - to świetny serwis, w której to ludzie wybierają utwory trafiające na listę. Niestety, Pandora nie działa poza USA, więc odpada.
Zamiast tego warto zainteresować się
Last.FM - brytyjską stroną, która nie ma żadnego problemu z działaniem w innych krajach. Last.FM wykorzystuje komputerowy algorytm do tworzenia listy nagrań - powstaje ona m.in. w oparciu o preferencje osób, które słuchają tej samej muzyki, co użytkownik. Wyniki są zadziwiająco dobre. Stworzone w ten sposób listy nagrań można odtwarzać za pośrednictwem przeglądarki lub w iTunes (dzięki plug-inowi
iScrobbler).
iScrobbler nie tylko monitoruje to, jak korzystasz z iTunes (i wysyła te informacje do serwerów Last.FM - dopracowując w ten sposób twój profil w serwisie) - ale także przechwytuje "strumień" z Last.FM i odtwarza go bezpośrednio w iTunes, wyświetlając jednocześnie informacje o nagraniu. A to oznacza, że Last.FM jest jedyną internetową radiostacją, której możesz wygodnie słuchać jeśli korzystasz z AirTunes (czyli apple'owskiego protokołu pozwalającego na bezprzewodowe przesyłanie muzyki z iTunes przez
WiFi). To jedyny sposób - o ile korzystasz z natywnych rozwiązań. Zaraz to wytłumaczę...
Prawdziwym powodem powstania niniejszej instrukcji jest
Spotify - nowa usługa muzyczna, która jest tak dobra, że postanowiłem przeznaczyć dla niej cały komputer. Spotify jest nazywany "niebiańską szafą graficzną" - to po prostu podobna do iTunes aplikacja z ogromnym katalogiem dostępnej online muzyki. Jego twórcy tłumaczą: "W przyszłości chcemy, by nasi użytkownicy mieli dostęp do całej światowej muzyki. Na razie jednak jesteśmy w fazie beta i choć cały czas uaktualniamy nasz katalog, to istnieje możliwość, że obecnie nie znajdziecie w nim wszystkich waszych ulubionych artystów i nagrań"
Oto Święty Graal internetowej muzyki - udostępnienie przez 24 godziny na dobę w Sieci wszystkich nagrań. Co więcej, za korzystanie ze Spotify w wersji z reklamami nie trzeba nic płacić (wersja bez reklam kosztuje 10 euro miesięcznie. Byłbym skłonny tyle zapłacić - ale reklamy są na tyle nieuciążliwe, że nie naprawdę nie ma sensu.
Spotify współpracuje ze wszystkimi największymi wytwórniami (oraz wieloma mniejszymi) - na liście są Universal, Sony, BMG, EMI Music, Warner Music, Merlin, The Orchard oraz Bonnier Amigo. Gdzie jest haczyk? Darmowa wersja dostępna jest tylko na zaproszenia - i tylko dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Finlandii, Norwegii i Szwecji. Przykro nam, Ameryko - tym razem to ty zostałaś gorzej potraktowana (choć osoby z USA i innych krajów mogą bez przeszkód korzystać z płatnej wersji).
Oprogramowanie Spotify jest proste w obsłudze i szybkie - nawet szybsze niż iTunes.
Muzyka jest przesyłana przez sieć w otwartym formacie Ogg Vorbis q5 (160 kbps), za pośrednictwem technologii
P2P (podobnie jak
BitTorrent - dzięki temu firma nie musi płacić kroci za łącza).
Następnym krokiem jest podłączenie netbooka do zestawu stereo. W Windows XP wystarczy podłączenie kabla do odpowiedniego gniazda - w MSI Wind z OS X trzeba
trochę pokombinować. Dobrym rozwiązaniem jest kupienie aplikacji
Airfoil (dostępnej dla Mac OS X i Windows), która potrafi przesyłać muzykę z dowolnej aplikacji do Airport Express. Ja tak zrobiłem - dzięki temu netbook może być w dowolnym miejscu mieszkania i cały czas przesyłać muzykę przez sieć WiFi.
Najlepsze jest to, że nie potrzebujesz pilota - netbook jest tak mały, że sam jest pilotem. Jeśli nie masz Airport Express podłączonego do zestawu stereo, to też nie jest problem - Airfoil może przesyłać muzykę do innego komputera w sieci i kontrolować jego głośniki. Program jest świetny i kosztuje zaledwie 25 USD.
Oczywiście jest wiele innych sposobów na przesłanie muzyki z Sieci do zestawu audio - ale netbook świetnie się nadaje, bo jest niewielki i wygodny. No i masz dzięki niemu dostęp do nieograniczonej biblioteki nagrań. Ale wszelkie uwagi, komentarze, pomysły i sugestie są mile widziane - zapraszam do komentowania.