Technologie.gazeta.pl
Polecamy filmy

Jak z netbooka zrobić internetową szafę grającą?

Charlie Sorrel
13.02.2009 13:40
A A A Drukuj
Netbook jest może za słaby do poważnych zadań komputerowych, ale świetnie nadaje się na szafę grającą. Dzięki ogromnym internetowym zasobom muzycznym, kilogramowy komputer może bez problemu odtworzyć praktycznie każde nagranie, jakie kiedykolwiek zostało zarejestrowane przez człowieka. Cała sztuka polega na zainstalowaniu oprogramowania, dzięki któremu muzyka czerpana będzie bezpośrednio z Sieci - to świetna alternatywa dla zapychania niewielkiego dysku "empetrójkami". Poniżej tłumaczę, jak to zrobić.


Zdecydowałem się na przekształcenie mojego MSI Winda w szafę grającą, ponieważ nie nadaje się on do większości innych zadań komputerowych. Ten model wyposażony jest akurat w całkiem pojemny - 160-gigabajtowy - dysk, ale mój projekt szafy powstał z myślą o netbookach ze zdecydowanie mniejszym dyskiem. Oczywiście, wszystko zadziała również bez problemu na zwykłym komputerze.

Ja zdecydowałem się na wykorzystanie zhackowanego Winda z zainstalowanym systemem Mac OS X - ale równie łatwo można to zrobić z fabrycznie zainstalowanym Windows XP. Tak będzie nawet łatwiej (o tym później).

Masz więc iTunes, ale w twojej maszynie jest tylko dysk SSD o pojemności 4 GB. Nie zmieści się tam zbyt wiele muzyki - ledwo zmieściłaby się tam moja kolekcja podcastów. Dlatego też w tym projekcie wykorzystam iTunes jedynie do podcastów, zaś całą resztę muzyki będziemy pobierali z Internetu (za pośrednictwem strumieniowej transmisji dźwięku - nie chcemy bawić się w pożerające przestrzeń dyskową pobieranie).

Istnieje wiele internetowych "radiostacji" - czyli stron, które pozwalają na wybranie dowolnego gatunku muzycznego czy nawet artysty i stworzenie odpowiedniej playlisty. Jedną z nich jest Pandora - to świetny serwis, w której to ludzie wybierają utwory trafiające na listę. Niestety, Pandora nie działa poza USA, więc odpada.

Zamiast tego warto zainteresować się Last.FM - brytyjską stroną, która nie ma żadnego problemu z działaniem w innych krajach. Last.FM wykorzystuje komputerowy algorytm do tworzenia listy nagrań - powstaje ona m.in. w oparciu o preferencje osób, które słuchają tej samej muzyki, co użytkownik. Wyniki są zadziwiająco dobre. Stworzone w ten sposób listy nagrań można odtwarzać za pośrednictwem przeglądarki lub w iTunes (dzięki plug-inowi iScrobbler).

iScrobbler nie tylko monitoruje to, jak korzystasz z iTunes (i wysyła te informacje do serwerów Last.FM - dopracowując w ten sposób twój profil w serwisie) - ale także przechwytuje "strumień" z Last.FM i odtwarza go bezpośrednio w iTunes, wyświetlając jednocześnie informacje o nagraniu. A to oznacza, że Last.FM jest jedyną internetową radiostacją, której możesz wygodnie słuchać jeśli korzystasz z AirTunes (czyli apple'owskiego protokołu pozwalającego na bezprzewodowe przesyłanie muzyki z iTunes przez WiFi). To jedyny sposób - o ile korzystasz z natywnych rozwiązań. Zaraz to wytłumaczę...

Prawdziwym powodem powstania niniejszej instrukcji jest Spotify - nowa usługa muzyczna, która jest tak dobra, że postanowiłem przeznaczyć dla niej cały komputer. Spotify jest nazywany "niebiańską szafą graficzną" - to po prostu podobna do iTunes aplikacja z ogromnym katalogiem dostępnej online muzyki. Jego twórcy tłumaczą: "W przyszłości chcemy, by nasi użytkownicy mieli dostęp do całej światowej muzyki. Na razie jednak jesteśmy w fazie beta i choć cały czas uaktualniamy nasz katalog, to istnieje możliwość, że obecnie nie znajdziecie w nim wszystkich waszych ulubionych artystów i nagrań"

Oto Święty Graal internetowej muzyki - udostępnienie przez 24 godziny na dobę w Sieci wszystkich nagrań. Co więcej, za korzystanie ze Spotify w wersji z reklamami nie trzeba nic płacić (wersja bez reklam kosztuje 10 euro miesięcznie. Byłbym skłonny tyle zapłacić - ale reklamy są na tyle nieuciążliwe, że nie naprawdę nie ma sensu.

Spotify współpracuje ze wszystkimi największymi wytwórniami (oraz wieloma mniejszymi) - na liście są Universal, Sony, BMG, EMI Music, Warner Music, Merlin, The Orchard oraz Bonnier Amigo. Gdzie jest haczyk? Darmowa wersja dostępna jest tylko na zaproszenia - i tylko dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Finlandii, Norwegii i Szwecji. Przykro nam, Ameryko - tym razem to ty zostałaś gorzej potraktowana (choć osoby z USA i innych krajów mogą bez przeszkód korzystać z płatnej wersji).

Oprogramowanie Spotify jest proste w obsłudze i szybkie - nawet szybsze niż iTunes. Muzyka jest przesyłana przez sieć w otwartym formacie Ogg Vorbis q5 (160 kbps), za pośrednictwem technologii P2P (podobnie jak BitTorrent - dzięki temu firma nie musi płacić kroci za łącza).

Następnym krokiem jest podłączenie netbooka do zestawu stereo. W Windows XP wystarczy podłączenie kabla do odpowiedniego gniazda - w MSI Wind z OS X trzeba trochę pokombinować. Dobrym rozwiązaniem jest kupienie aplikacji Airfoil (dostępnej dla Mac OS X i Windows), która potrafi przesyłać muzykę z dowolnej aplikacji do Airport Express. Ja tak zrobiłem - dzięki temu netbook może być w dowolnym miejscu mieszkania i cały czas przesyłać muzykę przez sieć WiFi.

Najlepsze jest to, że nie potrzebujesz pilota - netbook jest tak mały, że sam jest pilotem. Jeśli nie masz Airport Express podłączonego do zestawu stereo, to też nie jest problem - Airfoil może przesyłać muzykę do innego komputera w sieci i kontrolować jego głośniki. Program jest świetny i kosztuje zaledwie 25 USD.

Oczywiście jest wiele innych sposobów na przesłanie muzyki z Sieci do zestawu audio - ale netbook świetnie się nadaje, bo jest niewielki i wygodny. No i masz dzięki niemu dostęp do nieograniczonej biblioteki nagrań. Ale wszelkie uwagi, komentarze, pomysły i sugestie są mile widziane - zapraszam do komentowania.

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      0 głosów