Reżyser ma świadomość, że będzie musiał mocno odświeżyć markę "Terminator", nieco zapomnianą od czasu niespecjalnie cenionego filmu "
Terminator 3: Rise of the Machines" (łabędziego śpiewu Arnolda Schwarzeneggera). Sam też przyznaje, że początkowo wielu obserwatorów kwestionowało sensowność "ożywiania" tej serii - szczególnie z nim w fotelu reżysera.
"Chyba nikt na hasło "Terminator 4" nie zareagował słowami: O, to świetny pomysł - wiem, zatrudnijmy do tego McG" - mówił McG podczas prezentacji kilku fragmentów nowej części filmu, która odbyła się niedawno w Los Angeles. Mówili raczej: "To ten palant, który zrobił
Aniołki Charlie'ego... i kto do cholery każe na siebie mówić McG?!".
Podczas pokazu reżyser jednym okiem zerkał na ekran - drugiego nie spuszczał z twarzy fanów i dziennikarzy, którzy zgromadzili się w sali pokazowej Directors Guild of American. To tam były twórca teledysków pokazał wszystkim, jak wygląda jego wizja świata po Dniu Sądu. Widzowie mogli zobaczyć m.in. nowe typy terminatorów oraz urywki krajobrazów Ziemi, zniszczonej przez złowrogi system komputerowy
Skynet.
To, co obejrzeliśmy - m.in. wciąż jeszcze dopracowywane sceny - sugeruje, że McG i jego współpracownicy mają szansę przywrócić serii dawny blask i sławę. Przedstawione poniżej projekty oraz grafiki przedstawiają wizję
Terminator: Ocalenie wykreowaną przez
McG, zaś wypowiedzi reżysera wyjaśniają, jak te wszystkie elementy zostaną połączone w filmie, który trafi do kin 22 maja.
Projektowanie robotów "W pierwszym filmie mamy T-800 (Schwarzeneggera) powracającego z roku 2029. Akcja Salvation rozgrywa się w 2018, więc zobaczycie, jak roboty Skynetu ewoluowały do modelu T-800. To trochę jak ze szczepionką na polio - by ją stworzyć, trzeba "przerobić" mnóstwo królików doświadczalnych. W tym filmie królikami są ludzie. Skynet testuje na nas broń - by stworzyć niewielką, wydajną, skuteczną maszynę - T-800" - tłumaczy McG.
Sztuczna inteligencja "W latach 70. i 80., gdy powstawała klasyka science-fiction - Blade Runner, Alien, Terminator - sztuczna inteligencja była czymś bardzo odległym. Dziś już istnieje - napiszesz coś źle w telefonie, a on poprawi błąd za ciebie. Masz niesprawne kolano - sprawimy ci nowe, z tytanu. Masz depresję - nie będziemy rozmawiać z tobą o rodzicach, zamiast tego będziemy manipulować wydzielaniem serotoniny i zaraz poczujesz się lepiej. Zawsze uwielbiałem historie o tym, że coś, co miało nas usprawniać, ostatecznie okazało się naszą słabością" - opowiada reżyser.
Postapokaliptyczna kinematografia "Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy badali Czernobyl - opowiadali nam o tym, jak mógłby wyglądać, pachnieć i smakować świat, w którym opadł już kurz po nuklearnej wojnie" - mówi McG. "Dostaliśmy pakiet uszkodzonych taśm filmowych, a potem dodatkowo "podpiekliśmy" je jeszcze trochę na słońcu, by zniszczyć je jeszcze bardziej. Filmowaliśmy używając nieskorygowanych obiektywów Panavision, dzięki czemu częściej pojawiały się flary, zaś obraz nie był tak ostry jak w obiektywach Primo - ale zyskał za to interesującą patynę. Co najważniejsze, podczas postprodukcji dodaliśmy trzykrotnie więcej koloru srebrnego niż powinniśmy. Dodaj wszystkie te elementy, a otrzymasz niesamowite wrażenie opuszczenia i krajobraz z innego świata"
Efekty specjalne "Dla nas krytyczne było, aby w tym filmie pójść z efektami specjalnymi krok dalej" - mówi McG. "W Terminatorze 2, gdy rozpadała się głowa Roberta Patricka, to było właśnie pójście o krok dalej. Zatrudniliśmy więc Charlie'ego Gibsona, który dostał już dwie Nagrody Akademii i zrobił z Gore Verbinski'm cztery z jego pięciu ostatnich filmów. Teraz Charlie siedzi w Industrial Light & Magic i szykuje kilka rzeczy, o których mogę powiedzieć tylko tyle, że będą one zdecydowanie czymś więcej, niż spodziewają się po nas widzowie.
Uspokajanie sceptycznego Jamesa Camerona "Nie chciałem, by facet, który stworzył Terminatora był przeciwny temu, co robimy - więc wybrałem się do
Jamesa Camerona by ucałować jego pierścień i opowiedzieć mu, co próbujemy osiągnąć" - opowiada McG. "Był miły, ale powiedział: Nie poprę twojego filmu, zastrzegam sobie prawo do nienawidzenia go. Ale życzę ci wszystkiego dobrego - skoro już robisz Terminatora, to wolę dobry film od złego".
W poszukiwaniu wiarygodności "Stwierdziliśmy, że do uwiarygodnienia całej mitologii Terminatora i do pokazania fanom o co naprawdę nam chodzi, niezbędny jest naprawdę wspaniały John Connor. Dla mnie wybór był bardzo prosty -
Christian Bale "
Bale odmawia "Spotkałem go w pubie w Anglii, gdzie kręcił Mrocznego Rycerza. Powiedział: Nie interesuje mnie akcja, nie interesują mnie efekty pirotechniczne, nie interesuje mnie historia. Jeśli dasz mi scenariusz, który aktorzy będą mogli czytać na scenie choćby nago i będzie to dwugodzinna, zajmująca opowieść, w której postaci zmieniają się i ewoluują ... to będzie coś, czym będę zainteresowany. Odbyliśmy miłą rozmowę i dałem mu dwie książki do przeczytania - "Drogę" Cormaca McCarthy i "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?". Ale usłyszałem tylko: Dopóki to nie będzie spisane, dopóty nie jestem zainteresowany".
Modyfikacje Jonathana Nolana "Poszedłem do Jonaha Nolana, współautora scenariusza do Mrocznego Rycerza, ponieważ: A. ma świetne relacje z Christianem, B. to bardzo inteligentny facet, który zawsze na pierwszym miejscu stawia historię oraz postacie. Jonah zmodyfikował nasz scenariusz i udało nam się
pozyskać Bale'a".