Technologie.gazeta.pl
Polecamy filmy

Pięć gadżetów, które zabiła komórka

Charlie Sorrel
19.11.2008 17:42
A A A Drukuj
Organizer Psion fot. Wired News
Nazwanie komórki "tylko telefonem" jest obecnie niezbyt mądre - te małe kieszonkowe urządzenia mają już tyle funkcji, że znacznie lepiej pasuje do nich określenie "przenośny komputer". I to z dodatkami. Proces integrowania coraz większej liczby gadżetów w jedno urządzenie kiedyś nazywany był konwergencją - ale dziś chyba nie powinniśmy używać tego określenie, bo komórka po prostu "zjada" wszystkie konkurencyjne gadżety.
Zjawisko to jest tak powszechne, że z rynku zaczynają znikać całe kategorie urządzeń - wypiera je wielofunkcyjność komórki. Oto lista pięciu ofiar (plus sugestia, co może być następne):

PDA

Pamiętacie PDA? Od momentu premiery Psion Organizera (na fotografii) w 1984 r. PDA był elektronicznym kalendarzem, książką adresową i notatnikiem - z powodu swoich małych, niestandardowych klawiatur urządzenia te od zawsze były trudniejsze w obsłudze niż ich papierowe odpowiedniki.

A mimo to zabił je dopiero telefon komórkowy. Jaka była główna przyczyna? To książka adresowa - czy ktoś przy zdrowych zmysłach chciałby sprawdzać czyjś numer w jednym urządzeniu po czym przepisywać go do drugiego? Nikt. Dlatego też PDA powoli znikają z rynku.

Aparat fotograficzny

Wcale nie uważamy, że wszystkie aparat fotograficzny jest skazany na wymarcie. Nic takiego - wystarczy spojrzeć na ulicę, by zobaczyć, jak popularne są lustrzanki cyfrowe. Ale dla wielu młodych ludzi aparat wbudowany w komórkę jest jedynym, z jakiego kiedykolwiek korzystali. Urządzenia te już wyparły z rynku najtańsze i najprostsze "samodzielne" cyfrówki - i nietrudno zgadnąć, dlaczego tak się stało. Bo może zdjęcia zarejestrowane małym sensorem nie mają najlepszej jakości, ale telefon komórkowy masz zawsze przy sobie i możesz błyskawicznie zarejestrować i wysłać zdjęcie. Ta wygoda z powodzeniem rekompensuje zaszumione fotografie. Pamiętacie takie powiedzenie: najlepszy aparat fotograficzny to ten, który masz przy sobie?

UMPC (komputer "ultraprzenośny")

Ultra Mobile PC to nieudany eksperyment - ale i tak co jakiś czas różne firmy wyciągają te gnijące zwłoki z grobu, nieco je upiększają i próbują sprzedać jako coś zupełnie nowego. Co załatwiło UMPC? Komórki, rzecz jasna. Komputer "ultraprzenośny" był pecetem upchniętym w miniaturową obudowę, z niewygodną klawiaturą, żałosnym czasem pracy na bateriach i irracjonalnie wysoką ceną. Komórka to z kolei urządzenie z OS-em świetnie dobranym do możliwości sprzętu, które jest tanie, wygodne w obsłudze i na naładowanej baterii potrafi pracować kilka dni.

A poza tym telefony wciąż robią się coraz bardziej wydajne. iPhone i G1 to tak naprawdę w pełni funkcjonalne komputery kieszonkowe, w których dzwonienie wydaje się tylko jedną z dodatkowych funkcji. A jeśli naprawdę potrzebujesz większego ekranu, to spraw sobie netbooka - za cenę jednego UMPC spokojnie kupisz trzy.

Telefon

Ok, niech podniosą rękę wszyscy, którzy wciąż mają telefon stacjonarny. A teraz niech opuszczą dłoń ci, którzy już w ogóle z nich nie dzwonią. Cóż, nie zostało w górze zbyt wiele rąk...

Niektórzy z nas wciąż mają telefony stacjonarne - w USA to podstawowy sposób skontaktowania się z służbami alarmowymi, a poza tym wiele osób kupuje linię stacjonarną jako dodatek do innych usług (łącza internetowego, telewizji kablowej), bo tak wychodzi taniej. Ale głównym telefonem dla większości osób pozostaje komórka - bo mamy ją zawsze przy sobie.

Naszym zdaniem główną przyczyną jest tu fakt, że tradycyjne telefony nie nadążają za rozwojem komórek i nie mają nawet ułamka ich funkcji. Gdy już zdarza nam się skorzystać z telefonu stacjonarnego, zwykle wybieramy na klawiaturze numer, który mamy już wpisany do kontaktów w komórce. Nic dziwnego, że wiele osób woli wtedy po prostu wcisnąć zielony przycisk...

Odtwarzacz MP3

Prawie każdy nowy telefon może pełnić funkcję odtwarzacza audio - spodziewamy się, że za kilka lat z rynku zniknie nawet klasyczny iPod (zostanie zastąpiony przez iPhone'a i iPoda Touch - który właściwie jest komórką bez funkcji... telefonu). Prawie każdy telefom ma dziś też gniazdo umożliwiające podłączenie słuchawek Nasza prognoza jest więc taka: za kilka lat odtwarzacz MP3 spocznie obok PDA na cmentarzu dla gadżetów.

Kandydat do wymarcia: notebook

To może chwilę potrwać - ale łatwo sobie wyobrazić moment, w którym telefon zastąpi notebooka, szczególnie podczas podróży. Jasne, w domu czy pracy z pewnością wciąż będziemy korzystali z klasycznych komputerów przenośnych - ale w podróży spokojnie wystarczy porządna komórka. Można będzie na niej obejrzeć film, posłuchać muzyki czy surfować po Internecie. Pewnego dnia duże, prądożerne notebooki staną się tylko reliktem przeszłości.

Najciekawsze wydaje się to, że - o ironio - te "telefony przyszłości" mogą wcale nie mieć funkcji połączeń głosowych. W świecie szybkiego Internetu ta forma komunikacji może już nie być potrzebna...

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      2 głosy