"Podczas pogoni za nimi zauważyliśmy pewien schemat - za każdym razem uciekali tuż przed pojawieniem się naszych ludzi. To trochę tak, jakby mieli system wczesnego ostrzegania" - powiedział ów oficer
serwisowi Air Force Times.
W końcu rebeliantów zatrzymano w kryjówce organizacji
Kata'ib Hezbollah w Sadr City. Po przeszukaniu ich rzeczy znaleziono kilka komputerów z filmami przechwyconymi z dronów różnego typu. Amerykanie byli zdumieni tym, że Irakijczycy dysponowali specjalistycznym, nowoczesnym sprzętem komputerowym.
Najbardziej podatne na przechwytywanie informacji są drony wykorzystywane przez Armię - urządzenia te nadają materiał
wideo bez żadnych zabezpieczeń. Wiadomo już, że usunięcie tej słabości zajmie co najmniej 2 lata (a w przypadku niektórych, bardziej zaawansowanych samolotów bezzałogowych - nawet dłużej). Pułkownik Gregory Gonzalez w rozmowie z Air Force Times oświadczył: "Armia zamierza wprowadzić szyfrowanie transmisji w urządzeniach Shadow, Hunter, Warrior Alpha oraz Extended-Range Multipurpose UAV. O ile, rzecz jasna, pozwolą na to fundusze".
Z dokumentu
Unmanned Aircraft Systems Flight Plan wynika, że system "chronionej komunikacji" zostanie wprowadzony w dronach MQ-1 Predator i MQ-9 Reaper do roku 2014 (oba te urządzenia obecnie są podatne na przechwytywanie wideo).
Dodajmy, że przedstawiciele Armii utrzymywali początkowo, że materiały wideo z dronów są dla rebeliantów bezużyteczne, bo mogą oni przechwycić same filmy - bez dołączanych do nich metadanych (a bez nich interpretowanie nagrania jest praktycznie niemożliwe). Okazało się jednak, że również owe metadane można przechwytywać bez większych problemów - wszystkie niezbędne informacje znajdują się w transmisji przekazywanej za pośrednictwem satelitów (tak w każdym razie wynika z analiz przeprowadzonych przez
serwis Wikileaks). Wygląda na to, że im dłużej analizowana jest ta sprawa, tym błąd robi się poważniejszy...
Amerykańskie drony służą również irackim bojownikom