Urządzenie zostało
nielegalnie zainstalowane przez dwóch pracowników działu odpowiedzialnego za zapobieganie kradzieżom - chcieli oni za jej pomocą sprawdzić, czy pracownicy nie wynoszą ze sklepu towaru. Kamera została umieszczona w łazience sklepu w Easton, w stanie Pennsylvania - pracownicy znaleźli ją przypadkiem w marcu 2008 r. (nie wiadomo, od jak dawna działała).
Walmart natychmiast zwolnił wtedy pracowników, którzy zainstalowali urządzenie - ale to nie ochroniło firmy przed pozwem. Wśród oskarżonych znaleźli się zarówno szefowie koncernu, jak i menedżerowie sklepu z Easton. Prawnik pracowników, którzy złożyli pozew, twierdzi m.in. że firma nielegalnie zwolniła trzech pracowników, którzy narzekali na pojawienie się kamery.
Warto dodać, że to nie pierwszy taki incydent - w 1997 r. okazało się, że firma Consolidated Freightways (zajmująca się przewozem towarów) zainstalowała kamery w łazienkach i szatniach pracowników. Jej przedstawiciele tłumaczyli później, że obiektywy nie były skierowane ani na toalety, ani na miejsce, w których pracownicy się przebierali, zaś kamery zainstalowano po to, by złapać osobę sprzedającą pracownikom komputery. W 1991 r. głośna była z kolei sprawa podglądania pracowników przez ochronę Sheraton Boston Hotel and Tower.
Amerykańskie przepisy regulujące to czy pracodawca może monitorować pracowników potajemnie nie są spójne - różnią się w zależności od stanu. W większości jednak kategorycznie zakazane jest instalowanie kamer w łazienkach, szatniach oraz innych miejscach, w których pracownikom należy się odrobina prywatności.
Odtwarzacz Blu-ray już poniżej 100 dolarów Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl