Technologie.gazeta.pl

SpyEye, czyli trojan-kanibal

Daniel Cieślak
10.02.2010 12:57
A A A Drukuj
Narzędzie do tworzenia trojanów SpyEye Fot. Symantec.com
Specjaliści z firmy Symantec poinformowali o pojawieniu się nowej wersji popularnego wśród przestępców narzędzia do tworzenia koni trojańskich - SpyEye. Okazuje się, ze wyposażono je w bardzo ciekawą funkcję, dzięki której tworzone trojany będą potrafiły usuwać z zainfekowanych komputerów... inny złośliwy program.
Informacje na temat SpyEye pojawiły się właśnie w oficjalnym blogu działającego w ramach Symantec zespołu Security Response - w najnowszym wpisie szczegółowo opisano nową wersję tej aplikacji. Z przedstawionych tam zdjęć wynika, że program wygląda bardzo profesjonalnie - widać po nim wyraźnie, że tworzenie złośliwego oprogramowania to dziś banalnie prosta sprawa. Wystarczy kupić SpyEye lub jakieś podobne narzędzie i po prostu stworzyć własnego szkodnika - cała operacja sprowadza się do wybrania kilku funkcji i zaznaczenia odpowiednich pól w formularzu. Efektem jest wygenerowanie gotowego pliku wykonywalnego, który wystarczy w jakiś sposób przemycić do komputera z Windows. Kiedyś to było zadanie dla zawodowców - dziś trojana może stworzyć każdy, kto będzie miał 500 USD (tyle mniej więcej kosztuje SpyEye toolkit) i dostęp do Internetu.

"Zabij Zeusa"

Najciekawsza w nowej wersji owego narzędzia jest pewna nowa funkcja - o nazwie Kill Zeus. Dzięki niej wygenerowany za pomocą SpyEye trojan po zainfekowaniu komputera natychmiast... usunie z niego konie trojańskie stworzone za pomocą konkurencyjnego narzędzia Zeus. Dodajmy, że podstawowym zadaniem wszystkich tych trojanów jest wykradanie z zarażonych systemów danych niezbędnych do zalogowania się do e-banku. I to po części tłumaczy, dlaczego SpyEye zachowuje się tak, a nie inaczej - usuwając z systemu konkurentów zwiększa szansę swojego "operatora" (czyli kontrolującej go osoby) na przejęcie pieniędzy z konta internauty.

Szykuje się wojna botów?

"Funkcja 'Kill Zeus' jest opcjonalna - użytkownik może ją uaktywnić podczas tworzenia trojana. Ale widać, że może ona posłużyć nawet do całkowitego usunięcia Zeusa z zainfekowanego komputera - tak, by SpyEye pozostał jednym aktywnym w systemie szpiegiem. SpyEye na razie jest mało aktywny - ale jeśli jego popularność wzrośnie, to po twórcach Zeusa możemy się spodziewać jakiejś formy odwetu. A to może prowadzić do kolejnej "wojny botów", podobnej do tych, jakie toczyli w przeszłości twórcy robaków Beagle, Netsky czy MyDoom" - napisał w blogu Peter Coogan z firmy Symantec.

Problem w tym, że taka wojna może mieć wyjątkowo gwałtowny przebieg - bo tym razem walka będzie się toczyć nie tylko o prestiż w świecie twórców złośliwego oprogramowania (jak było w przypadku wspomnianych przez Coogana robaków), ale raczej o pieniądze. Zeus i SpyEye to przecież narzędzia do okradania internautów - a wiadomo wszak, że w obronie swoich "interesów" przestępcy są w stanie zrobić wiele. Tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że autorami obu narzędzi do tworzenia trojanów są Rosjanie, a im zdarzało się już przenosić wirtualne spory w "real"...

Więcej informacji można znaleźć w blogu Security Response

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      14 głosów