Informacje o planowanym połączeniu sił przez
Google i NSA podaje
Washington Post, powołując się na anonimowe źródła. Koncern z Mountain View chce, aby Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (zajmująca się między innymi wywiadem elektronicznym) pomogła uniknąć w przyszłości podobnych ataków, jakie miały miejsce w grudniu (informowaliśmy o sprawie między innymi w tekście
"Chińska robota" w Google - takiego ataku jeszcze nie było?).
Google i NSA - wymiana informacji Umowa miałaby pozwalać Google i NSA na obopólną wymianę informacji - z zachowaniem prywatności użytkowników Google, jak podaje Washington Post. Porozumienie to nie zostało jeszcze zawarte, ale znajdować się ma na dość zaawansowanym etapie. Obejmować ma wymianę najbardziej istotnych informacji. Źródła gazety stwierdzają, że amerykańska organizacja wywiadowcza nie będzie miała dostępu do historii wyszukiwania użytkowników, ani do ich poczty elektronicznej. NSA ma teraz dokładnie przeanalizować sposób, w jaki dokonano ataku na Google.
Atak na Google - przegląd faktów Prawie miesiąc temu gigant wyszukiwania oświadczył, że w grudniu dokonano (i ok. 30 innych amerykańskich firm) "serii wyrafinowanych ataków na jego infrastrukturę informatyczną", które miały wywodzić się z terytorium Chin. W miarę, jak specjaliści ds. bezpieczeństwa zaczęli przyglądać się sprawie, na jaw zaczęły wychodzić poszczególne fakty. Okazuje się, że w ataku na Google wykorzystano między innymi lukę w IE, zainfekowane pliki PDF, oraz socjotechnikę, docierając do pracowników koncernu
za pośrednictwem portali społecznościowych.
O pomoc NSA prosiły tez inne firmy Jak czytamy na stronie Washington Post, w ciągu ostatnich 10 lat także inne firmy z Krzemowej doliny zgłaszały się do NSA, prosząc o pomoc w utrzymaniu bezpieczeństwa. W przypadku Google, agencja ma stwierdzić, czy koncern stosuje właściwe środki bezpieczeństwa i wskazać ewentualne luki. Do tego ocenić ma stopień wyrafinowania "przeciwnika". Analiza ma być oparta na elektronicznych "podpisach", które stwierdzono podczas poprzednich ataków.
W całej tej sprawie pojawia się jednak pytanie, pozostające na razie bez odpowiedzi - jak osiągnąć konsensus między kwestią prywatności a bezpieczeństwem.
Więcej informacji na stronach
Washington Post Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl