Obie firmy potwierdziły, że sprzedały Iranowi systemy telekomunikacyjne - ale są one wyposażone w funkcję monitorowania i rejestrowania rozmów telefonicznych, a nie połączeń internetowych. Co istotne, owe funkcje nie zostały wprowadzone na życzenie Iranu - to standardowy element produktu
Nokia Siemens Networks, dostarczanego również na rynek europejski i amerykański (możliwość podłączenia podsłuchu wymagana jest przez prawo - korzysta z niej m.in. policja).
To, że Iran cenzuruje
Internet, jest faktem - w ostatnich tygodniach władze w Teheranie zablokowały swoim obywatelom m.in. możliwość korzystania z serwisu społecznościowego
Facebook oraz Youtube.com (próbowano też blokować dostęp do Twittera oraz
Yahoo). Przedstawiciele NSN twierdzą jednak, że technologię niezbędną do wprowadzenia takich filtrów musiał Iranowi dostarczyć ktoś inny.
Serwis CNet.com przypomina, że przed kilkoma laty na jaw wyszło, że Iran korzystał z oprogramowania blokującego dostęp do określonych stron WWW stworzonego przez amerykańską firmę Secure Computing. Okazało się jednak, że irańskie władze robiły to nielegalnie - Teheran nigdy nie skontaktował się z firmą i nie próbował nawet wykupić odpowiednich licencji. Niewykluczone, że tak jest i w tym przypadku.
Śledź temat na bieżąco na
technologie.gazeta.pl