Technologie.gazeta.pl

USA: szkoła oskarżona o podglądanie uczniów w domach

Daniel Cieślak
19.02.2010 09:58
A A A Drukuj
Fot. Liquidmatrix
Władze pewnej amerykańskiej szkoły ze stanu Pensylwania zostały właśnie oskarżone o wykorzystanie kamer w laptopach do podglądania uczniów oraz ich rodzin w domach. Rodzice jednego z uczniów twierdzą, że przedstawiciele szkoły zdalnie aktywowali kamerę w jego komputerze i za jej pośrednictwem obserwowali, co działo się w domu.
Cała sprawa wyszła na jaw, gdy dyrektor szkoły Harriton High School w mieście Admore wezwał do siebie jednego z uczniów i zarzucił mu "nieodpowiednie zachowanie" w... domu. Swoje oskarżenia poparł kilkoma zdjęciami - gdy uczeń i jego rodzice przyjrzeli im się bliżej, zorientowali się, że fotografie zostały wykonane za pomocą kamery internetowej zamontowanej w Macbooku chłopca.

Co ważne, ów komputer został dostarczony przez szkołę (kilka miesięcy wśród uczniów lokalnych szkół rozprowadzono ok. 1,8 tys. notebooków). W teorii chodziło o to, by zapewnić im swobodny dostęp do technologii i Internetu - praktyka pokazała jednak, że dyrekcja szkoły postanowiła wykorzystać urządzenia również do inwigilowania uczniów (a w każdym razie jednego z nich). Wygląda na to, że w komputerach zainstalowane było oprogramowanie umożliwiające szkolnym administratorom zdalne zarządzanie maszynami - w tym m.in. kontrolowanie wbudowanej w urządzenie kamery internetowej.

Z relacji serwisu Computerworld.com wynika, że rodzice owego studenta - Michael i Holly Robbins - złożyli już formalny pozew przeciwko instytucji zarządzającej lokalnymi placówkami edukacyjnymi (Lower Merion School District of Ardmore), w którym jej przedstawicieli oskarżono o nielegalne inwigilowanie uczniów oraz ich rodzin. Państwo Robbins napisali również w pozwie, że jeden z pracowników Harriton High School potwierdził, iż władze szkoły faktycznie miały możliwość zdalnego kontrolowania kamer.

Robinsonowie twierdzą, że na żadnym etapie programu dostarczania uczniom komputerów nikt nie poinformował ani ich syna, ani ich, że komputer może zostać wykorzystany do podglądania, co dzieje się w ich domu. Co więcej - nawet zakładając, że istnieje jakieś usprawiedliwienie dla obserwowania tego, co z komputerem robi uczeń (choćby dlatego, że w założeniu urządzenia ma służyć wyłącznie do nauki), to szkoła i tak naruszyła prawa monitorując, co robią inni domownicy.

Rodzice podglądanego ucznia domagają się w pozwie odszkodowania (dokładnej kwoty na razie nie podano), a także zmuszenia szkoły do zaprzestania takich praktyk.

Warto dodać, że autorzy pozwu złożyli już wniosek o uznanie go za roszczenie zbiorowe - jeśli sąd wyrazi na to zgodę, to stroną w konflikcie staną się automatycznie rodziny wszystkich uczniów, którym dostarczono komputery i którzy uważają, że mogli być podglądani.

Dodajmy, iż szkoła wydała już oświadczenie w tej sprawie - napisano w nim m.in. że głównym zastosowaniem oprogramowania umożliwiającego zdalne aktywowanie kamer jest namierzanie urządzenia w przypadku kradzieży (na razie na wszelki wypadek je wyłączono). Przedstawiciele placówki nie wytłumaczyli jednak, dlaczego w tym konkretnym przypadku kamerę wykorzystano do czegoś innego - tzn. do zarejestrowania "nieodpowiednich zachowań" ucznia.

Więcej informacji: Computerworld.com.

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      11 głosów