Wired.com miał okazję przetestować nowy tablet - ważące niewiele ponad kilogram, filigranowe urządzenie ze świetnym, wyraźnym dotykowym ekranem o przekątnej 12,1". Wyświetlacz wykonany jest w technologii pojemnościowej i w akcji przypomina ten zastosowany w iPhone'ie. Ekran potrafi wyświetlić
wideo w formacie HD. JooJoo pracuje pod kontrolą stworzonego specjalnie na jego potrzeby systemu operacyjnego, który jest szybki i lekki - uruchomienie trwa niespełna 9 sekund (po włączeniu od razu wyświetlana jest strona startowa).
Strona ta podzielona jest na trzy sekcje - "Be connected" (tu znajdziemy skróty m.in. do Twittera, LinkedIn, Flickr,
Facebook czy
YouTube), "Be Informed" (odnośniki do witryn The New York Times, Reuters, AOL oraz CNN) oraz "More Apps" (tu z kolei znajdują się skróty do Dokumentów
Google,
Yahoo oraz Hulu).
To wszystko nam się podobało. Później jednak zaczęliśmy dostrzegać dziwne rzeczy. W systemie domyślnie włączona jest opcja "Paint me a new background", dzięki której kolor tła ekranu jest zmieniany przy każdym wyświetleniu strony startowej. Dostępne kolory to m.in. czerwony, fioletowy, żółty i zielony, wszystkie w wyjątkowo jaskrawych odcieniach. Przedstawiciele Fusion Garage oczywiście tłumaczą, że można to wyłączyć. Ale my się zastanawiamy, dlaczego właściwie to jest domyślnie włączone...
Mało jest tu portów - tylko jeden USB, a do tego standardowe złącze słuchawkowe i mikrofonowe.
Interfejs jest dziełem pracowników Fusion Garage i ma sporo zalet. Jest ascetyczny, ale przyjemny dla oka i prosty w obsłudze. Umieszczone domyślnie skróty na stronie startowej umożliwiają szybkie odwiedzenie ulubionych portali czy usług online. Na górze jest też pasek adresu, w którym można wpisać dowolny URL (wystarczy puknąć w niego palcem, a wyświetlona zostanie wirtualna klawiatura). Obok są też osadzone na stale skróty do Google, Google Maps, YouTube i Wikipedii
JooJoo obsługuje technologię multitouch (odpowiednie gesty umożliwiają m.in. przełączanie się pomiędzy zakładkami czy powrót na stronę główną). Można też dodawać strony do ulubionych (tzn. w urządzeniu, które dostaliśmy, ta funkcja jeszcze nie była uaktywniona - ale w gotowym produkcie ma być).
Przeglądarka obsługuje Flash, więc JooJoo potrafi m.in. odtwarzać wideo w HD z Youtube.com - ale jedynym interfejsem sieciowym jest WLAN (nasze testy wykazały, że jeśli połączenie nie jest w 100% stabilne i odpowiednio szybkie, to pojawiają się poważne problemy z odtwarzaniem internetowych klipów w HD). Jest tu też akcelerometr, dzięki któremu po przekręceniu tabletu tryb wyświetlania strony jest automatycznie dostosowywany do aktualnej pozycji.
Producent nie ujawnił, jaki procesor zastosowano w urządzeniu - ale podczas testów urządzenie kilkakrotnie zirytowała nas swoją ociężałością (co więcej, dwukrotnie musieliśmy je restartować).
Podsumowując: JooJoo może być dla ciebie interesującym zakupem, ale tylko pod warunkiem, że korzystasz na co dzień wyłącznie z zasobów i aplikacji internetowych. Nie możesz tu zapisywać lokalnie plików, przeglądać dokumentów PDF, pracować offline itp. Wysypu aplikacji na tę platformę też się nie spodziewamy - system jest niszowy, więc nie przyciągnie zbyt wielu programistów. To jest niezłe urządzenie, z rozsądnie dobranymi komponentami - problem w tym, że lista rzeczy, których nie potrafi ono robić, jest znacznie dłuższa niż liczba rzeczy, z którymi sobie radzi...
Widmo tabletu TechCrunch - inna nazwa, inna firma Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl